listopada 12, 2018

listopada 12, 2018

Remigiusz Mróz - Władza absolutna

Remigiusz Mróz - Władza absolutna
Są takie serie, na których kontynuacje czekam z wypiekami na twarzy. Z całą pewnością do tej kategorii zalicza się polskie political fiction Remigiusza Mroza ,,W kręgach władzy''. Choć z autorem nie zawsze jest mi po drodze i niektóre jego książki nie trafiają w moje gusta, to jednak dzięki politycznej serii Mróz ciągle pozostaje w czołówce moich ulubionych pisarzy. Pierwsze dwie części cyklu ,,Wotum nieufności'' i ,,Większość bezwzględna'' zachwyciły mnie do tego stopnia, że po ,,Władzę absolutną'' sięgnąłem od razu po otrzymaniu egzemplarza recenzenckiego. Czy trzecia odsłona ,,W kręgach władzy'' spełniła moje oczekiwania? Zapraszam do wkroczenia do świata brudnej polityki.


Po krwawym zamachu przed sejmem i śmierci czołowych polityków nie wiadomo, kto powinien w Polsce przejąć władzę. Konstytucja bowiem nie wskazuje jednoznacznego rozwiązania. Patryk Hauer i jego przebiegła żona Milena starają się zrobić wszystko, by skorzystać na tym zamieszaniu. Tymczasem premier Adam Chronowski wychodzi z politycznego niebytu i za sprawą skutecznych manipulacji zyskuje sondażowe poparcie. Rozpoczyna się niezwykle intensywna i brudna kampania wyborcza. W trakcie walki o najwyższe stołki w państwie wyjdą na światło dzienne szokujące informacje, wskazujące na udział w zamachu osób związanych z polskim światkiem politycznym.

Przed przystąpieniem do lektury ,,Władzy absolutnej'' byłem przekonany, że Mróz po raz kolejny mnie zaskoczy, ale jednak nie spodziewałem się aż takiej literackiej uczty. Trzecia część ,,W kręgach władzy'' od początku do końca trzyma w napięciu, a czytelnik zostaje wciągnięty w wir wydarzeń, od których po prostu nie można oderwać się. Poszczególne rozdziały kończą się zazwyczaj mocnym uderzeniem, zachęcającym do przerzucenia kolejnych stron tej intrygującej historii. Te niespodziewane zwroty akcji przypominają serialowe twisty, po których odbiorca odczuwa pragnienie poznania dalszych losów bohaterów i następnych rozwiązań tak wykoncypowanej fabuły. Wszystko bowiem wskazuje na to, że seria polityczna Mroza, podobnie jak cykl z Chyłką, już wkrótce zostanie zekranizowana i widzowie będą mogli emocjonować się polskim odpowiednikiem ,,House of cards''.

Akcja zarysowana przez Mroza, co jest dla niego charakterystyczne, pędzi w ekspresowym tempie. Intryga goni intrygę i na każdym kroku na czytelnika czeka coś niespodziewanego. Ponownie tak naprawdę nie wiadomo komu można zaufać i kto stoi po właściwej stronie mocy. Główni bohaterowie pragną przede wszystkim piąć się po szczytach władzy i zrobią wszystko, by zrealizować swoje żądze. Manipulacje, fałszywe oskarżenia, wyciąganie brudów - to wszystko znajdziecie w najnowszej powieści Remigiusza Mroza. Warto jednak zaznaczyć, że tym razem autor potrafił umiejętnie powiązać poszczególne wątki w spójną całość. Kolejne puzzle tej skomplikowanej układanki trafiają na swoje miejsce i mamy do czynienia z historią, która mogłaby wydarzyć się naprawdę. Po przeczytaniu ostatnich książek Mroza odczuwałem pewien rodzaj niedosytu. Niektóre elementy fabularne rozczarowały mnie i obawiałem się, że także w mojej ulubionej serii znajdą się fragmenty, które nie będą pasowały do moich wyobrażeń, co do tego cyklu. Na szczęście we ,,Władzy absolutnej'' nie znalazłem takich elementów.

Najnowsza część ,,W kręgach władzy'' potwierdza, że Remigiusz Mróz, pomimo bogatego dorobku, w dalszym ciągu potrafi przyciągnąć uwagę czytelnika. ,,Władza absolutna'' to znakomita odsłona niezwykle wciągającego cyklu, który powinien przypaść do gustu nawet osobom, unikającym na co dzień polityki. Mam nadzieję, że wkrótce powstaną kolejne odsłony polskiego ,,House of cards''. Nie wyobrażam sobie, żeby ta część była finalnym tomem ,,W kręgach władzy''. Apeluję do Remigiusza Mroza o stworzenie dalszych perypetii Patryka Hauera i innych polityków, dla których władza jest najważniejszym celem w życiu. Polecam!


Remigiusz Mróz
,,Władza absolutna''
wyd. Filia
Premiera: 14 listopada 2018 roku
Liczba stron: 409.








Dziękuję bardzo Filia Mroczna Strona za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.




listopada 07, 2018

listopada 07, 2018

Cara Hunter - Kto porwał Daisy Mason?

Cara Hunter - Kto porwał Daisy Mason?
W Wielkiej Brytanii jak grzyby po deszczu pojawiają się na półkach księgarskich nowe thrillery. Część z nich za sprawą dobrej sprzedaży i udanym chwytom marketingowym szybko trafia także do innych krajów. W Polce po sukcesie na Wyspach w październiku ukazała się debiutancka powieść Cary Hunter ,,Kto porwał Daisy Mason?''. Według blurba umieszczonego na okładce książki, to najlepiej sprzedający się debiut w kategorii thrillera psychologicznego na Wyspach Brytyjskich w 2018 roku. Czy rzeczywiście ta pozycja wyróżnia się na tle innych powieści, utrzymanych w tejże konwencji gatunkowej?


W czasie przyjęcia zorganizowanego przez Barry'ego i Sharon Masonów w tajemniczych okolicznościach znika ich córka. Sprawę zaginięcia ośmiolatki prowadzi detektyw Adam Fawley, który nie uporał się jeszcze z tragiczną śmiercią syna. Śledztwo nie należy do najłatwiejszych. Okazuje się bowiem, że nikt z gości ani z sąsiadów niczego nie widział i nic nie słyszał. Ponadto prowadzone postępowanie utrudniają wpisy w mediach społecznościowych, które nawołują do ukarania rodziców Daisy. Czy dziewczynka została rzeczywiście zamordowana przez swoich rodziców? Co tak naprawdę wydarzyło się tego dnia na przedmieściach Oxfordu?

Historia przedstawiona przez Carę Hunter nawiązuje w pewnym sensie do głośnego zaginięcia trzyletniej Madeleine McCann, które poruszyło opinią publiczną na całym świecie. Do dnia dzisiejszego ta sprawa nie została wyjaśniona. W dalszym ciągu nie wiadomo, jaki los spotkał dziewczynkę.

Debiutancki thriller autorstwa Cary Hunter powinien zadowolić wszystkich tych, którzy uwielbiają w książkach liczne zwroty akcji, a także unoszącą się w powietrzu tajemniczą, pełną niedopowiedzeń aurę. Autorka ukazuje wydarzenia z perspektywy obecnej, a także przenosi czytelnika do przeszłości. Dzięki retrospekcjom, przedstawionym bez zachowania chronologii poznajemy obraz rodziny Masonów. Początkowo wydaje się, że Daisy i jej najbliżsi nie skrywają w swoich wnętrzach żadnych tajemnic, które mogły przyczynić się do tych feralnych wydarzeń, a jednak pozory mylą. Śledztwo prowadzone przez Adama Fawleya jest dynamiczne, a liczne tropy i poszlaki, zachęcają do przerzucania kolejnych kartek, by poznać rozwiązanie tej historii.

Oprócz samej fabuły, która od pierwszych stron wręcz nie pozwala oderwać się od książki, atutem tej powieści jest pokazanie wpływu, jaki na nasze życie mają media społecznościowe. Wszechobecny hejt, bezpodstawne oskarżenia, fala nienawiści, jaka wylewa się na bliskich Daisy Mason, to bez wątpienia nawiązanie do pewnych zachowań, które na co dzień możemy znaleźć we współczesnych social media. 

Pomimo wielu plusów, które przemawiają za tym, żeby sięgnąć po tę książkę, muszę jednak przyczepić się do jednej, ale istotnej kwestii, a mianowicie zakończenia. Finalne rozwiązanie wykoncypowane przez autorkę jest zupełnie nieprzekonujące. Czytając ostatnie strony tego thrillera spodziewałem się jakiegoś mocnego uderzenia, a tymczasem pisarka zaserwowała czytelnikom w mojej ocenie niewiarygodne rozwiązanie. Odniosłem wrażenie, że brytyjska autorka nie miała pomysłu na zwieńczenie tej intrygującej historii. Zakończenie jest przekombinowane i czapki z głów dla tych, którzy nie dali się wywieść w pole i przeczuwali właśnie takie rozwiązane. 

Słabsza końcówka nie wpływa jednak ostatecznie na moją ocenę tej książki. ,,Kto porwał Daisy Mason?'' to trzymający w napięciu thriller, utrzymany w konwencji gatunkowej i stawiający między wierszami wiele pytań, na które często trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Mam nadzieję jednak, że kolejne książki Hunter będą dopracowane od A do Z. Polecam!


 Cara Hunter
,,Kto porwał Daisy Mason''
wyd. Filia
tłum. Joanna Grabarek
Premiera 3 października 2018 roku
Liczba stron: 397.







Dziękuję bardzo Filia Mroczna Strona za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.





listopada 03, 2018

listopada 03, 2018

Max Czornyj - Pokuta

Max Czornyj - Pokuta
Max Czornyj w wielkim stylu wszedł na literackie salony. Jego debiutancka powieść ,,Grzech'' spotkała się z pozytywnym odzewem, co zaowocowało wydaniem kolejnych części cyklu z komisarzem Erykiem Deryło w roli głównej. W październiku nakładem wydawnictwa Filia ukazała się trzecia odsłona tej mrocznej serii ,,Pokuta''. Zarówno ,,Grzech'', jak i ,,Ofiara'' w moim odczuciu zostały przez pisarza dopracowane w stu procentach. Po każdej z tych części byłem zachwycony i wydawało mi się, że finalna odsłona historii Cztery Iksa i Eryka Deryły może w jakiś sposób nie sprostać oczekiwaniom, jakie pokładali w niej miłośnicy twórczości Czornyja. Czy autorowi udało się zamknąć lubelskie śledztwo w mistrzowskim stylu?


Lublin w końcu może odetchnąć z ulgą. Erykowi Deryle i jego kolegom udaje się schwytać bezwzględnego mordercę o pseudonimie ,,Cztery Iks''. Mężczyzna zostaje poddany szczegółowym badaniom psychiatrycznym. Wydaje się, że sprawa została zamknięta i już nic złego nie czai się na mieszkańców Lublina. Tymczasem w brutalnych okolicznościach ginie kolejna kobieta. Wkrótce śledczy znajdują ciała następnych ofiar. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że o tych wydarzeniach wie przebywający na zamkniętym oddziale Cztery Iks. Komisarz Deryło ma twardy orzech do zgryzienia. Musi nie tylko znaleźć osobę, która dokonuje tych bestialskich zbrodni, ale także uporać się z traumatycznymi wspomnieniami z przeszłości, o których nie jest w stanie zapomnieć. Kto wcielił się w rolę kata? Czy Józef Dycz nie jest tą osobą, za którą podaje się? Jak zakończy się ta intrygująca i krwawa historia?

Mistrzostwo! Tym jednym słowem mogę opisać moje wrażenia po zapoznaniu się z finalną odsłoną lubelskiej serii. Po odłożeniu książki na półkę wpadłem w euforię. Autor po raz kolejny mnie zaskoczył. Wydawało mi się, że ,,Pokuta'' nie będzie w stanie dorównać dwóm pierwszym tomom, a jednak to właśnie ta trzecia część jest idealnym podsumowaniem tej klimatycznej historii, w której zwroty akcji przeplatają się z morderczymi rytuałami, wykoncypowanymi przez chory umysł. W ,,Pokucie'' autor nie rezygnuje z brutalnych opisów kaźni ofiar. Niektóre ze scen są przedstawione w tak realistyczny i szczegółowy sposób, że obok współczucia dla dręczonych, może pojawić się też uczucie obrzydzenia. Cechą charakterystyczną stylu Czornyja pozostaje skupianie się na detalach. I właśnie te elementy zostają wyeksponowane w opisach znęcania się tajemniczej postaci nad swoimi ofiarami.

Należy zwrócić uwagę na to, że ,,Pokuta'' pod względem fabularnym nawiązuje do ,,Grzechu'' i ,,Ofiary'', więc jeśli nie czytaliście jeszcze poprzednich odsłon serii, to warto zapoznać się z nimi, zachowując porządek chronologiczny. Ci, którzy rozpoczną przygodę z Czornyjem, to zapewne będą ją kontynuowali. Max bowiem jak mało kto, potrafi budować napięcie i zaskakiwać czytelnika inteligentnymi zwrotami akcji. Na wielki plus zasługuje także przemyślana kompozycja lubelskiej trylogii. Cała seria od początku do końca okazała się spójna i jestem przekonany o tym, że wszystkie najważniejsze punkty zostały dopracowane i przemyślane już na etapie researchu - przed przystąpieniem do tworzenia ,,Grzechu''.

,,Pokuta'' w przeciwieństwie do ,,Grzechu'' czy ,,Ofiary'' nawiązuje także do zjawisk paranormalnych, do rzeczy, których nie jesteśmy w stanie racjonalnie wyjaśnić. W pewnym momencie nawet komisarz Deryło zastanawia się, czy Cztery Iks posiada jakieś tajemne moce i jest w stanie z dalszej odległości decydować o życiu swoich ofiar. W przekonujący sposób ukazano w książce także zjawisko hipnozy czy rozdwojenia jaźni.

Zakończenie ,,Pokuty'' jest zaskakujące i w stu procentach spełniło moje oczekiwania. Co prawda między wierszami można domyślić się, kto stoi za tymi wszystkimi okrucieństwami, ale wyjaśnienie tej zagadki i tak powinno wprowadzić zamęt w waszych głowach. Ostatnie zdania zawarte w książce sugerują, że być może Eryk Deryło jeszcze powróci. Mam nadzieję, że tak właśnie stanie się i już wkrótce będziemy po raz kolejny śledzić z wypiekami na twarzy zmagania komisarza ze złem, ukrytym w mrocznych, ciemnych zakamarkach Lublina. ,,Pokuta'' to bez wątpienia kolejny kryminał, który zasługuje na wpisanie go na listę książek must have...must read. Polecam!


Max Czornyj
,,Pokuta''
wyd. Filia
Premiera: 17 października 2018 roku
Liczba stron: 443.








Dziękuję bardzo Filia Mroczna Strona za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.




 

października 28, 2018

października 28, 2018

Graham Masterton - Tańczące martwe dziewczynki

Graham Masterton - Tańczące martwe dziewczynki
Graham Masterton to uznany w świecie brytyjski twórca horrorów, thrillerów i powieści historycznych. W swoim dorobku ma już kilkadziesiąt pozycji, które nie tylko zostały docenione na Wyspach, ale także regularnie są tłumaczone i kupowane przez czytelników z innych krajów. Wstyd przyznać się, ale przygodę z tym autorem rozpocząłem dopiero od ósmego tomu cyklu thrillerów z Katie Maguire ,,Tańczące martwe dziewczynki''. Wybór ten okazał się nie najlepszym pomysłem. I nie mam tutaj na myśli problemów związanych z nieznajomością poprzednich części. Dlaczego w takim razie nie zaiskrzyło między mną a Katie Maguire?


W irlandzkim mieście Cork dochodzi do pożaru w jednej z najbardziej prestiżowych szkół tańca. W wyniku tego zdarzenia ginie aż siedemnastu członków wchodzących w skład zespołu. Z płonącego budynku strażakom udaje się uratować tylko małą dziewczynkę, która pod wpływem silnych emocji zamyka się w sobie i nie podaje policjantom żadnych informacji o swojej tożsamości. Nadkomisarz Katie Maguire ma nie lada twardy orzech do zgryzienia, bowiem wszystko wskazuje na to, że ktoś z premedytacją doprowadził do podpalenia budynku. Czy w tym przypadku sprawcą jest osoba nieprzychylna odnoszącym sukcesy tancerzom? Czy jakiś związek z tą tragedią ma Davy Dorgan, który mianuje się przywódcą gangu i wykorzystując brexit pragnie doprowadzić do krwawego przewrotu?

Najnowszy thriller z Katie Maguire to ósma odsłona serii, ale moim zdaniem nie trzeba znać poprzednich książek, by wgłębić się w treść fabuły wykoncypowanej przez Grashama Mastertona w ,,Tańczących martwych dziewczynkach''. O ile sam pomysł zarysowany w początkowej fazie powieści jest ciekawy i zachęcający do przerzucania kolejnych kartek, o tyle poszczególne rozwiązania i nadmierna wielowątkowość wprowadzają pewien rodzaj chaosu, który nie powinien występować w thrillerach. Czytając tę książkę miałem wrażenie, że autor w trakcie procesu twórczego miał problem z wyborem kierunku, w jakim powinno potoczyć się prowadzone przez Katie śledztwo. Koniec końców finalna część, która w tego typu powieściach jest zazwyczaj najważniejsza i stanowi o jakości thrillera, okazała się zupełnie nieprzekonująca. Zakończenie nie jest w ogóle zaskakujące i powinno rozczarować nawet największych fanów twórczości Grashama Mastertona.

W ,,Tańczących martwych dziewczynkach'' Masterton sporo uwagi poświęcił na dokładne przedstawienie głównych bohaterów. Katie czy mający zamiar zmienić obecny porządek Davy Dorgan zostali ukazani w sposób szczegółowy. W tym przypadku brytyjski pisarz nie poszedł na skróty, przybliżając nam dokładnie sylwetkę pani nadkomisarz i przypominając jej tragiczną przeszłość, o której w dalszym ciągu nie jest w stanie zapomnieć. Oprócz wątków dotyczących głównego śledztwa, czy też innych pobocznych spraw, w które Katie jest zaangażowana, autor skupił się także na życiu prywatnym bohaterki. Moim zdaniem niektóre opisane przez Mastertona sceny nie pasują jednak do tego typu literatury. W książce pojawiają się dość odważne, wręcz obsceniczne fragmenty opisujące akt seksualny. Dla mnie osobiście nie istnieją tematy tabu, ale nie mogę zrozumieć, czym kierował się pisarz, wplatając w fabułę tak szczegółowe obrazy, które mogłoby bez wątpienia zrobić furorę w mocnej literaturze erotycznej.

Żałuję, że rozpocząłem przygodę z książkami Mastertona od tej pozycji. Z przeczytanych wcześniej opinii wynika, że poprzednie powieści z Katie Maguire w roli głównej znacznie bardziej przypadły fanom gatunku do gustu. Być może w przyszłości dam jeszcze raz szansę brytyjskiemu pisarzowi i sięgnę po któryś z jego wcześniejszych thrillerów. Niestety, ale ,,Tańczące martwe dziewczynki'', pomimo kilku plusów, okazały się dla mnie rozczarowującą lekturą niemal pod każdym względem, poczynając od fabuły, a kończąc na warstwie stylistycznej. Myślę jednak, że warto, by każdy wyrobił sobie własne zdanie o tej powieści. Być może odkryjecie w niej coś, czego ja nie potrafiłem dostrzec.
 

Graham Masterton
,,Tańczące martwe dziewczynki''
wyd. Albatros
przeł. Paweł Korombel, Anna Dobrzańska
Premiera: 19 września 2018 roku.
Liczba stron: 463.







Dziękuję bardzo Wydawnictwu Albatros za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.




października 25, 2018

października 25, 2018

Michał Larek - Fatum

Michał Larek - Fatum
Michał Larek należy do tego typu autorów, którzy w swojej twórczości nawiązują do rzeczywistych wydarzeń. To stwierdzenie nie tylko odnosi się do napisanych przez niego reportaży, ale także do kryminałów, których geneza jest związana z czymś, co w danym czasie poruszyło opinią publiczną. W trzeciej odsłonie serii ,,Dekada'' poznański pisarz wykorzystał historię, która miała miejsce w sierpniu 1993 roku. Napad na konwój pieniędzy Fabryki Mebli posłużył Larkowi za motyw przewodni jego najnowszej powieści ,,Fatum''. Po klimatycznym, utrzymanym w konwencji lat 90-tych ,,Na tropie'' autor po raz trzeci zaprasza nas do wspólnego śledztwa z poznańskimi policjantami. Czy warto skorzystać z zachęcającego opisu i przenieść się do świata, w którym silni fizycznie bohaterowie muszą zmierzyć się z własnymi problemami, by dotrzeć do prawdy?


Policjanci z komendy wojewódzkiej w Poznaniu rozpoczynają śledztwo, które może być jednym z najtrudniejszych w ich dotychczasowej karierze. 3 marca 1993 roku czterech niezidentyfikowanych mężczyzn napada na konwój z pieniędzmi, należącymi do firmy zajmującej się produkcją czekolady. Po pierwszych próbach wyjaśnienia tej zagadkowej sprawy wydaje się, że sam napad został zaplanowany niemal pod każdym względem. Napastnicy praktycznie nie pozostawili po sobie żadnych śladów i dotarcie do nich może okazać się niewykonalną misją. Po kilku dniach od tego zdarzenia zostają znalezione zwłoki uprowadzonej kasjerki. Od tego momentu na policjantach ciąży nie tylko presja związana ze standardowym śledztwem, ale także odczuwają oni na każdym kroku zniecierpliwienie zwykłych obywateli, poruszonych bulwersującą śmiercią młodej kobiety. Czy Katia, Harry i pozostali policjanci znajdą tych, którzy dopuścili się tej nikczemnej zbrodni?

,,Fatum'' to moja druga czytelnicza przygoda z twórczością Michała Larka. Serię ,,Dekada'' rozpocząłem dość niestandardowo, bowiem od lektury ,,Na tropie''. ,,Furia'' - tom otwierający cykl ciągle znajduje się na mojej niekończącej się liście książek do przeczytania. Mam nadzieję, że uda mi się nadrobić zaległości przed wydaniem czwartej odsłony przygód poznańskich policjantów. Dla tych, którzy nie mieli jeszcze okazji zapoznać się z twórczością Larka mam dobrą wiadomość. Można czytać poszczególne tomy w dowolnej kolejności, choć przed przystąpieniem do lektury ,,Fatum'' zachęcam jednak do zapoznania się z wydarzeniami, które miały miejsce w ,,Na tropie'', bowiem Larek nawiązuje do śledztwa związanego z zaginięciem znanego poznańskiego dziennikarza, a jest to dość ważny wątek łączący drugą i trzecią odsłonę cyklu.

,,Fatum'' to bez wątpienia książka, od której trudno oderwać się. Z pozoru niezbyt wyszukane przestępstwo zostaje ukazane w tak interesujący sposób, że czytelnik wręcz zatraca się w oczekiwaniu na dalszy przebieg prowadzonego śledztwa. W przeciwieństwie do drugiego tomu opisana przez Larka historia jest spójna, uporządkowana i pozbawiona tych elementów, które początkowo utrudniały mi lekturę ,,Na tropie''. Oczywiście nadal na kartach powieści pojawiają się liczni bohaterowie, ale ich ilość została znacząco ograniczona w porównaniu do poprzedniego tomu. Warto zwrócić również uwagę, że w ,,Fatum'' autor nie skupił się tylko na wątkach dotyczących Kati i Harrego, którzy zdecydowanie wyróżniali się na tle pozostałych policjantów w drugiej części ,,Dekady''. Tym razem śledztwo zostało ukazane z perspektywy wszystkich funkcjonariuszy, biorących udział w próbie rozwiązania tej tajemniczej sprawy. W ten sposób poznajemy nie tylko życie prywatne Kati i Harrego, ale także problemy, które dotykają na co dzień Kowalskiego, Ostrowskiego i pozostałych członów ekipy śledczej.

,,Fatum'' to kryminał, który przenosi czytelnika do lat 90-tych. Charakterystyczne elementy tych czasów, ludzkie zachowania, odpowiedni klimat - wszystko to z zegarmistrzowską precyzją Larek odwzorował na łamach swojej najnowszej powieści. Dużym atutem tej książki jest przedstawiony przez pisarza proces śledczy. Poszczególne kroki czynione przez policjantów wydają się realistyczne. Śledząc losy tego dochodzenia miałem wrażenie, że wszystko to, co zostało opisane wydarzyło się naprawdę. Najnowsza książka Larka powinna przypaść do gustu osobom lubujących się w powieściach, w których śledztwo samo w sobie stanowi najważniejszy poruszony wątek, a dynamiczna akcja zachęca do pochłaniania kolejnych stron. ,,Fatum'' to zdecydowanie pozycja, którą musicie mieć i musicie ją przeczytać! Polecam!



Michał Larek
,,Fatum''
wyd. Czwarta Strona
Premiera: 17 października 2018 roku
Liczba stron: 441.







Dziękuję bardzo Wydawnictwu Czwarta Strona za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.



 

października 20, 2018

października 20, 2018

Anna Fryczkowska - Równonoc

Anna Fryczkowska - Równonoc
Seria na F/aktach zainicjowana przez Wydawnictwo Od deski do deski to cykl, który nie tylko szokuje, ale przede wszystkim pozwala czytelnikom na chwilę refleksji i daje możliwość przemyślenia pewnych spraw, o których zapominamy na co dzień. W październiku na księgarskim rynku ukazała się kolejna odsłona tej interesującej serii. Tym razem do grona autorów poruszających trudne tematy dołączyła Anna Fryczkowska. ,,Równonoc'' to historia opowiadająca o tajemniczych zaginięciach chłopców, które miały miejsce w województwie zachodniopomorskim pod koniec lat 90. 


Zachodniopomorskie, końcówka lat 90. i tajemnicze, niewyjaśnione zaginięcia nastolatków - to prawdziwe historie, które na łamach swojej książki odtworzyła Anna Fryczkowska. Pisarka nie skupiła się jednak na procesie śledczym, lecz na emocjach odczuwanych przez najbliższych, którzy nagle, z dnia na dzień stracili swoje pociechy.

Szymon, Darek, Jędrzej i Kamil w dniu, który zadecydował o dalszej egzystencji ich rodzin, nie wyróżniali się niczym szczególnym. Jędrzej i Kamil byli co prawda zbuntowanymi nastolatkami, którzy za swoje zachowanie zostali oddelegowani do ośrodka wychowawczego, ale w gruncie rzeczy nie mieli skłonności do agresji czy innych zachowań patologicznych. Nastolatków nie tylko łączyło miejsce zamieszkania, ale także ten sam wiek (14-15 lat) i podobny wygląd. Czy te cechy przyczyniły się do tego, że pewnego dnia zaginął po nich jakikolwiek ślad? Czy stali się ofiarami seryjnego mordercy lub bezwzględnego pedofila?

Anna Fryczkowska w ,,Równonocy'' stara się przede wszystkim oddać uczucia, jakie towarzyszyły rodzinom zaginionych chłopców w dniach poprzedzających tę tragedię i w okresie oczekiwania na ich ,,cudowne'' odnalezienie. Relacje matek zaginionych są opisane w sposób wstrząsający. Każda z nich do końca żyje nadzieją, że ich los wkrótce odmieni się. Kobiety próbują wszystkiego, by trafić na jakikolwiek ślad swoich synów. Wielokrotnie odwiedzają lokalne posterunki, rozwieszają plakaty, chodzą od domu do domu, licząc na zdobycie jakiejś ważnej informacji, a nawet konsultują się z jasnowidzami. Tata Darka w zupełnie inny sposób podchodzi do zaginięcia swojego syna. Mężczyzna poddaje się woli boskiej i w jakiś sposób godzi się z tym, że nie zobaczy już swojego syna. 

Fryczkowska na kartach swojej książki pokazuje w sposób niezwykle przejmujący wpływ tych wydarzeń na dalsze funkcjonowanie rodzin. Pustka w domu i brak jakichkolwiek informacji sprawiły, że nastąpił rozpad, pewne oddalenie się, zatracenie w rozpaczy tych, którzy wcześniej tworzyli kochającą się i wspierającą rodzinę. Wyraźnie zostało to ukazane na przykładzie najbliższych Szymona. 

Przystępując do lektury ,,Równonocy'' warto jednak mieć na uwadze, że zarysowana przez Fryczkowską fabuła jest fikcją literacką. Wydarzenia, na których oparła swoją powieść pisarka są prawdziwe, relacje i uczucia bohaterów również nie odbiegają od rzeczywistości, ale hipotezy dotyczące przyczyny nagłego zniknięcia chłopców są wytworem autorskiej wyobraźni. Takie wyjaśnienie tej historii wydaje się jednak wielce prawdopodobne i logiczne z punktu widzenia nie tylko czytelnika, ale przede wszystkim zrozpaczonego rodzica.

Na uwagę zasługuje także warstwa językowa w ,,Równonocy''. Fryczkowska w sposób umiejętny dostosowała wypowiedzi do przedstawionych w książce bohaterów. W ten sposób uwiarygodniła ich przeżycia, ich nastroje i pojawiające się wraz z upływem czasu zwątpienie, utratę nadziei na szczęśliwe zakończenie. 

,,Równonoc'' to książka, obok której trudno przejść obojętnie. Fryczkowska serwuje czytelnikom emocjonalny rollercoaster. Zapewne nikt z nas nie jest w stanie wyobrazić sobie, co czują rodzice, którzy nagle, w tak niejasnych okolicznościach, tracą swoje dzieci. Najgorszym cierpieniem dla nich wydaje się niemożność poznania prawdy, ta ciągle złudna nadzieja... I te właśnie emocje, tę rozpaczliwą wiarę odczuwa się, czytając najnowszą książkę Fryczkowskiej. To bez wątpienia ten typ literatury, który na długo pozostanie w czytelniczej świadomości. Polecam!


Anna Fryczkowska
,,Równonoc''
wyd. Od deski do deski
Premiera: 3 października 2018 roku
Liczba stron: 282.



Dziękuję bardzo Wydawnictwu Od deski do deski za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.




października 16, 2018

października 16, 2018

Jenny Blackhurst - Czarownice nie płoną

Jenny Blackhurst - Czarownice nie płoną
,,Czarownice nie płoną'' to moje drugie czytelnicze spotkanie z twórczością Jenny Blackhurst. Brytyjska autorka zadebiutowała nieprzetłumaczoną jeszcze na język polski książką ,,How I lost you''. Następnie miłośnicy thrillerów mogli zapoznać się z kolejną pozycją, która wyszła spod pióra Blackurst ,,Zanim pozwolę ci wejść''. Thriller ukazujący skomplikowane relacje pomiędzy trzema przyjaciółkami okazał się koniec końców bardzo dobrą pozycją, choć początkowo akcja toczyła się w dość wolnym tempie i odczuwałem pewien rodzaj znużenia. W przeciwieństwie do ,,Zanim pozwolę ci wejść'' nowa książka Jenny trzyma w napięciu od pierwszych stron. Czy efekt finalny również okazał się zaskakujący i pisarce udało się wywołać pożądany efekt wow?


Imogen Reid, psycholożka z zawodu i zamiłowania, po traumatycznych wydarzeniach związanych z wykonywaną pracą postanawia zmienić swoje życie. Kobieta wraz z mężem przeprowadzają się w jej rodzinne strony, do Lichoty. Imogen rozpoczyna wymarzoną pracę i wydaje się, że w jej przypadku wszystko zmierza we właściwym kierunku. W miasteczku jednak dzieją się dziwne rzeczy, które wiążą się bezpośrednio z postacią jedenastoletniej Ellie Atkinson. Dziewczynka cudem została uratowana z pożaru, który pochłonął życie jej rodziców. Mieszkańcy Lichoty są przekonani, że jedenastolatka posiada tajemne moce i swoim zachowaniem może sprowadzić nieszczęście na innych. W te insynuacje nie wierzy Imogen. Kobieta nawiązuje bliską relację z Ellie i wspiera ją w trudnych momentach, jakie często musi znosić ze strony rówieśników. Czy rzeczywiście jednak nastolatka jest niewinną, fałszywie oskarżaną przez lokalne społeczeństwo dziewczynką?

Jenny Blackhurst od początku zarysowanej fabuły wciąga czytelnika w wir tajemniczych wydarzeń, od których trudno oderwać się. Wykoncypowana przez pisarkę historia została ukazana z dwóch perspektyw. Z jednej strony dowiadujemy się o wszystkim z rozdziałów, w których główną rolę odgrywa Imogen, a z drugiej strony poznajemy bliżej skomplikowany świat Ellie. Obie te warstwy narracyjne nakładają się na siebie, tworząc ostatecznie spójną całość.

Brytyjska pisarka po raz kolejny udowodniła, że jest mistrzynią budowania interesujących portretów psychologicznych. W ,,Czarownice nie płoną'' główni protagoniści zostali ukazania w całej okazałości, ze wszystkimi zaletami i wadami. Zarówno Imogen, jak i Ellie poznajemy w różnych sytuacjach życiowych. Blackhurst stopniowo buduje napięcie i umiejętnie ukrywa wszelkie sekrety, które mogłyby czytelnika zbyt szybko przybliżyć do rozwiązania tej fascynującej zagadki.

,,Czarownice nie płoną'' to połączenie thrillera, pełnego twistów i emocjonalnych rozwiązań z elementami charakterystycznymi dla horroru. Zachowanie Ellie i rzeczy, o które jest oskarżana wywołują niepokój i uchodzą za rodzaj zjawisk paranormalnych. Rozdziały poświęcone dziewczynce są owiane aurą tajemniczości i z tą nutką niepewności trwamy do niemal ostatnich stron. Im dalej w las, tym można wpaść na pomysł fabularny wykoncypowany przez Blackhurst. Zapewne fani thrillerów dość szybko powiążą pewne fakty i znajdą odpowiedź na kluczowe pytania stawiane przez wszystkich mieszkańców, a przede wszystkim przez Imogen: czy Ellie jest normalnym dzieckiem, czy jednak w jej wnętrzu czają się jakieś demony?

Najnowsza powieść Blackhurst to nie tylko literatura, która na kilka godzin pozwoli czytelnikowi oderwać się od szarej rzeczywistości, ale także proza, która stawia przed nami wiele trudnych kwestii do rozważenia. To książka o dorastaniu, o skomplikowanych relacjach rodzących się wśród rówieśników. ,,Czarownice nie płoną'' nawiązują także do małomiasteczkowego myślenia, które oparte jest na stereotypach i  zabobonach. Ci co wyróżniają się swoją innością, odbiegają zachowaniem od przyjętych wzorców uchodzą w oczach lokalnej społeczności za dziwaków i za osoby z natury niebezpieczne. Ten problem doskonale zobrazowała w tej powieści Jenny Blackhurst.

Jeśli lubicie sięgać po książki, które są emocjonalnym rollercoasterem, to lekturę tej powieści wpiszcie na obowiązkową listę. Wciągająca, mroczna i intrygująca pozycja - polecam!


Jenny Blackhurst
,,Czarownice nie płoną''
wyd. Albatros
tłum. Izabela Matuszewska
Premiera: 3 października 2018 roku
Liczba stron: 413.







Dziękuję bardzo Wydawnictwu Albatros za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.


 






października 09, 2018

października 09, 2018

Grzegorz Brudnik - Fracht

Grzegorz Brudnik - Fracht
Grzegorz Brudnik po znakomitym wkroczeniu na literackie salony powrócił z nową powieścią. Pisarski debiut autora ,,Mayday'' od niemal początku przypadł mi do gustu i spełnił wszystkie pokładane w nim oczekiwania. Muszę jednak przyznać, że po zapoznaniu się z opisem fabuły nie planowałem lektury tego innowacyjnego thrillera katastroficznego. Uff, jak dobrze, że od czasu do czasu nie chwytam się pierwszej myśli. ,,Mayday'' okazał się w moim odczuciu znakomitą historią, w której trudno nadążyć za przesiąkniętą inteligentnymi twistami akcją. Czy ,,Fracht'' - druga prozatorska odsłona Grzegorza Brudnika dorównała pierwszej części przygód z Aleksandrem Gallem w roli głównej? Czy pisarz poradził sobie z syndromem drugiej powieści?


Na Bałtyku dochodzi do katastrofy promu kolejowo-samochodowego. W niewyjaśnionych okolicznościach ginie wielu pasażerów i członków załogi. Armator, który znajduje się w dość trudnej sytuacji finansowej, prosi o pomoc Aleksandra Galla - specjalistę w rozwiązywaniu tego typu katastrof. Polski inżynier krok po kroku odkrywa prawdę, która okaże się zaskakująca i jednocześnie przerażająca. Sam Gall i jego przyjaciel Baldur Eysturvind będą musieli nie tylko zmierzyć się z trudną do rozwikłania tajemnicą, ale także z siłami, które za wszelką cenę będą dążyć do ich wyeliminowana z tej morderczej gry. Jaka jest przyczyna badanej przez Galla katastrofy? Czy winnych należy szukać wśród szwedzkiej elity? Do jakich wniosków dojdzie Gall w wyjątkowo mroźnej scenerii Goeteborga?

Przystępując do lektury najnowszej książki Brudnika obawiałem się, czy wykreowana przez pisarza fabuła zawładnie moimi emocjami do tego stopnia, że nie będę mógł się od niej oderwać. Czy podobnie jak po skończeniu ,,Mayday'' będę odczuwał niedosyt - niedosyt związany z tym, że dobrnąłem do ostatniej strony książki! ,,Fracht'' okazał się, w co trudno uwierzyć, bardziej wciągającą powieścią od debiutu autora. Śledztwo, które zostaje powierzone Gallowi trzyma w napięciu od początku do końca, a liczne twisty, pojawiające się znienacka, stanowią zachętę do przerzucania kolejnych kartek powieści.

Brudnik po raz kolejny zasługuje na tytuł mistrza researchu! Nie tylko jednak mam tutaj na myśli liczne opisy związane z budową frachtowców czy też wzmianki o tropikalnych chorobach, ale także szczegółowy opis miejsc odwiedzanych przez Galla. Obrazy wykoncypowane przez autora są plastyczne, a ich drobiazgowe przedstawienie zachęca wręcz do wyruszenia śladami głównego bohatera. Być może niedługo odwiedzę Goeteborg i przekonam się na własnej skórze o niesamowitym klimacie miasta, który wyłania się z powieści Brudnika.

,,Fracht'' to nie tylko inteligentne zwroty akcji, które wbiją was w fotel, ale także powieść wyróżniająca się na tle innych tego typu książek nietuzinkowymi bohaterami. W tej odsłonie serii Brudnik oprócz rozbudowania postaci Galla, skupił się również na osobie Baldura Eysturvinda. Przyjaciel polskiego inżyniera to człowiek o wielu twarzach. Śledząc jego poczynania miałem wrażenie, że należy on do grona filmowych superbohaterów. Oczywiście nie mam tutaj na myśli jakichś jego nadprzyrodzonych mocy. Baldi jest po prostu ponadprzeciętnie inteligentny i ten dar wykorzystuje niemal na każdym kroku. Bardzo dobrze, że pisarz rozwinął tą ciekawą i niezwykle pozytywną postać w tej odsłonie serii. 

Jeśli czytaliście ,,Mayday'' i techniczne słownictwo było dla was męczące, to mogę was nieco uspokoić. Tym razem Brudnik przytacza trochę mniej skomplikowanych opisów, a większość z nich powinna być zrozumiała także dla laika. Dla mnie osobiście pojawiające się w książkach autora fragmenty poświęcone kwestiom technicznym są pewnego rodzaju znakiem szczególnym i bez tych dygresji nie wyobrażam sobie kolejnych powieści, które wyjdą spod pióra Grzegorza Brudnika. Druga książka autora i po raz drugi jestem oczarowany. Powieści Brudnika są ewenementem na polskim rynku wydawniczym. Jeśli jeszcze nie udało wam się zapoznać z jego prozą, to mam nadzieję, że moja opinia przekona was do sięgnięcia po jego książki. Możecie śmiało rozpocząć tą niesamowitą przygodę od ,,Frachtu''. Polecam i czekam na kolejną katastroficzną pozycję Grzegorza Brudnika!


,,Fracht''
Grzegorz Brudnik
wyd. Filia
Premiera: 19 września 2018 roku.
Liczba stron: 578.








Dziękuję bardzo Filia Mroczna Strona za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.









października 02, 2018

października 02, 2018

Rachel Abbott - Podejdź bliżej

Rachel Abbott - Podejdź bliżej
Rachel Abbott to bez wątpienia jeden z największych fenomenów na rynku wydawniczym. Brytyjka swoje pierwsze książki publikowała na Amazonie. Tam jej powieści z Tomem Douglasem w roli głównej wspięły się na sam szczyt czytelniczej piramidy i w ekspresowym tempie proza Abbott wyszła poza granice Zjednoczonego Królestwa. We wrześniu nakładem wydawnictwa Filia ukazała się w naszym kraju szósta odsłona cyklu zatytułowana ,,Podejdź bliżej''. Warto jednak podkreślić, że książki Abbott nie są tłumaczone zgodnie z porządkiem chronologicznym. Pomimo że wszystkie te części łączy postać Toma Douglasa, to można je czytać w dowolnej kolejności. 


 W parku zostają znalezione niezidentyfikowane zwłoki młodej kobiety. Początkowo Tom Douglas  i ekipa śledczych prowadząca dochodzenie ma trudny orzech do zgryzienia, bowiem wszystko wskazuje na to, że dziewczyna popełniła samobójstwo. Wyniki autopsji jednak nie pozostawiają złudzeń - ktoś pomógł jej zejść z ziemskiego padołu. W niewyjaśnionych okolicznościach dochodzi także do zaginięć innych kobiet. Czy coś łączy te tajemnicze zniknięcia? Kto odpowiada za zmanipulowanie niczego nieświadomych kobiet? Czy Tom Douglas, pomimo problemów prywatnych, zdoła rozwiązać tą trudną zagwozdkę?

Najnowszy thriller Rachel Abbott to historia, która tak naprawdę może przydarzyć się każdemu. Brytyjska pisarka na łamach ,,Podejdź bliżej'' wskazuje na manipulację jako jeden z głównych, niszczycielskich czynników, na który narażone są niczego nieświadome ofiary. Sprawca wykorzystuje nieciekawą sytuację młodych kobiet i wciąga je w wir mrocznych wydarzeń. Opis procesu manipulacji został niezwykle szczegółowo i realistycznie przedstawiony przez Abbott. To zdecydowanie element, który wyróżnia tę książkę spośród innych podobnych tematycznie thrillerów psychologicznych.

O ile jednak zmanipulowane kobiety, a zwłaszcza Callie poznajemy dość dokładnie, o tyle czarna strona, będąca spiritus movens tych mrocznych wydarzeń została potraktowana w sposób powierzchowny przez Abbott. Motywy postępowania sprawcy nie do końca przypadły mi do gustu. Autorka w tej powieści wyraźnie skupiła się na emocjach odczuwanych przez zaginione dziewczyny. 

Rozpoczynając lekturę ,,Podejdź bliżej'' musicie uzbroić się w cierpliwość. Powieść bowiem początkowo toczy się w dość wolnym tempie, a poszczególne rozdziały mogą wprowadzić mętlik w waszej głowie. Im bardziej jednak wsiąknięcie w tę fabułę, tym trudniej będzie wam odłożyć książkę na półkę. Mimo pewnej przewidywalności Rachel po raz kolejny udowodniła, że jest mistrzynią stopniowania napięcia oraz wplatania w fabułę intrygujących zwrotów akcji.

Na kartach powieści oprócz rozbudowanego wątku kryminalnego zostały zarysowane problemy, które dotykają wielu ludzi we współczesnym świecie. Oprócz zjawiska manipulacji pisarka ukazuje również despotyczne relacje w związku, które w efekcie finalnym mogą doprowadzić do tragedii. Każda z jednostek podatna na wpływy innych osób nosi w sobie piętno jakiejś wewnętrznej tragedii i z tego właśnie powodu na bohaterki spada kolejna fala nieszczęścia, która jest motywem przewodnim nowego thrillera psychologicznego Rachel Abbott.

,,Podejdź bliżej'' to kolejna, bardzo dobra powieść autorki bestsellerowego cyklu. Pomimo pewnych elementów, które mogą okazać się rozczarowujące dla fanów mocnych wrażeń, to i tak warto oddać Rachel, że potrafi jak mało kto stworzyć interesującą fabułę, zbudowaną wokół ważnego problemu, a co najważniejsze doskonale radzi sobie z powiązaniem w spójną całość wątków, które z pozoru nic ze sobą nie łączy. Polecam!


Rachel Abbott
,,Podejdź bliżej''
Filia Mroczna Strona
Premiera: 19 września 2018 roku
Liczba stron: 379.
Przeł. Joanna Dziubińska






Dziękuję bardzo Filia Mroczna Strona za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.


 
Copyright © 2016 Kryminalny Świat , Blogger