maja 18, 2020

maja 18, 2020

Chris Carter - Polowanie na zło

Chris Carter - Polowanie na zło
Chris Carter to z pewnością jeden z najbardziej mrocznych autorów thrillerów. Brazylijski pisarz w swoich powieściach kładzie nacisk na emocjonujące zwroty akcji, brutalne opisy zbrodni, a także dużą wagę przykłada do kreacji postaci negatywnych. Choć w kwietniu nakładem wydawnictwa Sonia Draga ukazał się już dziesiąty tom cyklu z Robertem Hunterem, to ja nadal znajduje się dopiero w przedbiegach, jeśli chodzi o znajomość kolejnych książek Cartera. Pomimo wielu powieści do nadrobienia postanowiłem jednak sięgnąć po jego najnowszy thriller ,,Polowanie na zło''. 


Robert Hunter ponownie musi zmierzyć się z nie lada wyzwaniem. Tym razem jednak będzie to dla niego niezwykle wymagające starcie. Po ponad trzech latach z więzienia ucieka jego dawny przyjaciel Lucien Folter. Mężczyzna jest uosobieniem zła. Wyróżnia się ponadprzeciętną inteligencją, którą wykorzystuje do makabrycznych czynów. Lucien pragnie zemścić się na Robercie, który przyczynił się do zdemaskowania jego prawdziwej natury. Teraz dawny znajomy Roberta zamierza zrobić wszystko, by zamienić życie detektywa w piekło. Rozpoczyna się niebezpieczna gra. Kto z tej batalii wyjdzie zwycięsko?

Przed przystąpieniem do lektury ,,Polowania na zło'' warto zapoznać się z szóstym tomem serii ,,Geniusz zbrodni''. To właśnie w tej części Carter skupia się na postaci Luciena Foltera. Ja co prawda nie czytałem tej odsłony cyklu i nie miałem większych problemów ze zrozumieniem poszczególnych nawiązań do przeszłości, ale wydaje mi się, że lepiej zachować kolejność, by spojrzeć całościowo na skomplikowaną relację stróż prawa - bezwzględny morderca.

Książki Cartera pochłania się z prędkością światła. Nie inaczej jest z jego najnowszą powieścią. Akcja toczy się w dość szybkim tempie, a ilość zaskakujących zwrotów wydarzeń tylko zachęca do przerzucania kolejnych kartek. Na duże uznanie zasługuje zwłaszcza kreacja sprawcy tej całej krwawej zabawy. Folter jest geniuszem, bestią w ludzkiej skórze, doskonałym manipulatorem i osobą wyróżniającą się wysokim ilorazem inteligencji. 

Czytając ,,Polowanie na zło'' odniosłem wrażenie, że Carter pragnie wyjść poza pewien schemat fabularny. I rzeczywiście ta książka jest nieco inna od tych, które udało mi się do tej pory przeczytać. Tym razem mamy sporo nawiązań do przeszłości, mniej więcej wiemy, jakie mogą być dalsze kroki sprawcy i jest zdecydowanie mniej brutalnych scen. Czy jakościowo ,,Polowanie na zło'' wyróżnia się na tle innych książek brazylijskiego pisarza? Z jednej strony tak, ale z drugiej strony chyba jednak bardziej odpowiada mi Carter w tej mroczniejszej odsłonie.

W toku lektury pojawiło się także kilka zgrzytów, które ostatecznie wpłynęły na moją ocenę tej książki. Nie do końca podobał mi się koncept gry wymyślony przez Foltera. Zabawa mordercy z detektywem dość często jest wykorzystywana w filmach sensacyjnych. Ten zabieg bez wątpienia sprawia, że akcja przyspiesza, rośnie napięcie, ale mimo wszystko jest to coś odtwórczego. Poszczególne rozwiązania fabularne wymyślone przez Cartera wywołują ciarki na niemal całym ciele, ale są też i takie sceny, w których absurd goni absurd. Pewne koncepty wykreowane przez pisarza są mało wiarygodne, a w kulminacyjnym momencie powieści zamiast dreszczyku emocji  na mojej twarzy pojawiło się uczucie rozczarowania.

Mimo jednak tych mankamentów muszę przyznać, że Carter po raz kolejny napisał wciągającą książkę. Myślę, że fani brazylijskiego pisarza powinni być usatysfakcjonowani kolejną intrygującą lekturą. Polecam książkę, ale liczę na to, że w następnych powieściach autor jednak popracuje nad rozwiązaniami, które aż tak bardzo nie odbiegają od rzeczywistości. 


Moja ocena: 6,5/10



Chris Carter
,,Polowanie na zło''
wyd. Sonia Draga
przeł. Mikołaj Kluza
Premiera: 15.04.2020 roku.
Liczba stron: 384.







Dziękuję bardzo wydawnictwu Sonia Draga za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.







maja 17, 2020

maja 17, 2020

Małgorzata Rogala - Ostatni skok

Małgorzata Rogala - Ostatni skok
Małgorzata Rogala przez wielu jest uznawana za mistrzynię kryminału psychologicznego. Oczywiście tego typu określenia są subiektywne i według mnie są zbyt często nadużywane, to jednak w przypadku tej autorki trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem. Rogala bowiem w swoich książkach przykłada dużą wagę do psychologii postaci. W jej powieściach ważnym komponentem są nie tylko wątki kryminalne, ale także cała otoczka, wokół której prowadzone jest śledztwo. Nie inaczej jest także w najnowszej książce autorki ,,Ostatni skok''. 


Podczas targów jubilerskich w Warszawie artysta cyrkowy Igor Bielewicz okrada jednego z uczestników imprezy. Nie jest to pierwszy tego typu występek mężczyzny. Tuż po tym incydencie w trakcie występu cyrkowego dochodzi do wypadku. Nadia, partnerka Igora w życiu zawodowym i prywatnym, w pewnym momencie traci koncentrację i spada na arenę z wysokości kilku metrów. Po tym wydarzeniu para rozstaje się. Dwa lata później w jednym z hoteli nieznany sprawca napada na właścicielkę firmy jubilerskiej. Świadkiem tego zdarzenia jest Nadia. Sprawę próbują rozwiązać dwie policjantki, doświadczona Michalina Czaplińska i nowy narybek w tym zawodzie Zofia Maciejka. Kto stoi za tym brutalnym napadem? Czy przeszłość ma jakiś związek z wydarzeniami rozgrywającymi się w 2019 roku?

Chętnie sięgam po książki autorstwa Małgorzaty Rogali. Jest to dla mnie odskocznia od kryminałów o znacznie bardziej mrocznym przekazie. W ,,Ostatnim skoku'' fani twórczości warszawskiej pisarki znajdą charakterystyczne elementy dla jej stylu. Akcja powieści toczy się co prawda w dość wolnym tempie, ale nie ma to znaczenia w trakcie lektury. Historia bowiem opisana przez pisarkę jest interesująca, a sposób prowadzenia narracji sprawia, że książka staje się w pewnym sensie nieodkładalna. 

Rogala ponownie przykłada wagę do psychologii postaci. Ważną rolę w ,,Ostatnim skoku'' odgrywa Nadia. Dziewczyna po dramatycznym wypadku i po walce o powrót do pełnej sprawności pragnie na nowo odbudować swoje życie. Podświadomie jednak chciałaby znowu stanąć na scenie cyrkowej i robić to, co sprawia jej przyjemność. Czy uda jej się przezwyciężyć strach? 

Pozytywne wrażenie wywarły na mnie przydzielone do tego śledztwa policjantki. Mimo wielu różnic łączy ich przede wszystkim profesjonalne podejście do wykonywanych obowiązków i chęć odkrycia tożsamości sprawcy. Zofia, która dopiero rozpoczyna swoją karierę w służbach mundurowych musi zmagać się nie tylko z presją najbliższego otoczenia, ale także jest zmuszona przeciwstawić się rodzicom, mającym negatywny stosunek do jej pracy w policji. 

,,Ostatni skok'' to pozycja, która nie tylko pełni funkcję rozrywkową, ale także uczy. Autorka po raz kolejny nie próżnowała w trakcie researchu i dzięki temu na kartach powieści pojawia się wiele interesujących zagadnień, które dla dużej rzeszy czytelników zapewne będą pewnym nowum. W toku lektury pisarka ustami swoich bohaterów wskazuje na różne rodzaje diamentów, przytacza istotne różnice, które mają wpływ na wartość rynkową biżuterii. Ponadto udało jej się także w sposób przystępny opisać tajniki sztuki cyrkowej. 

Sama intryga kryminalna jest interesująca i może wielu czytelnikom sprawić nie lada zagwozdkę, ale ja dość szybko wpadłem na końcowe rozwiązanie. Co prawda pisarka między wierszami podsyła mylne tropy, ale tym razem odkryłem tożsamość sprawcy.

Jeśli lubicie książki, w których sama zagadka kryminalna nie jest najważniejsza, to polecam wam sięgnąć po najnowszą powieść autorki. Zapewniam was, że lektura tej pozycji sprawi wam wiele czytelniczej przyjemności. Czy ,,Ostatni skok'' to początek nowej serii? Wydaje mi się, że charakterne policjantki jeszcze nie powiedziały ostatniego słowa! Polecam!

Moja ocena: 7/10 


Małgorzata Rogala
,,Ostatni skok''
wyd. Skarpa Warszawska
Premiera: 20 maja 2020 roku
Liczba stron: 334.








Dziękuję bardzo Wydawnictwu Skarpa Warszawska za możliwość objęcia patronatu nad tą powieścią i udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.


maja 15, 2020

maja 15, 2020

Jane Harper - Stracony

Jane Harper - Stracony
,,Stracony'' to trzecia książka australijskiej pisarki Jane Harper, która została wydana w naszym kraju. Dwóch pierwszych, wchodzących w skład cyklu z agentem Aaronem Falkiem, jeszcze nie czytałem, ale już przymierzam się do nadrobienia zaległości. Co takiego urzekło mnie w prozie Jane Harper?


Żar lejący się z nieba i bezkresne pustkowia stają się śmiertelną pułapką dla jednego z braci Bright. Cameron z nie do końca jasnych przyczyn zostaje znaleziony martwy obok znanego okolicznym mieszkańcom kamienia zwanego grobem pastucha. Wszystko wskazuje na to, że właściciel rozległego gospodarstwa popełnił samobójstwo. W tę wersję wydarzeń nie wierzy jednak jego brat Nathan - człowiek, który od lat zmaga się z piętnem wykluczenia z lokalnej społeczności. Co tak naprawdę wydarzyło się na tym słabo zaludnionym obszarze? Jakie tajemnice skrywają najbliżsi członkowie rodziny Bright?

Jakiś czas temu powieść napisana w takim stylu zapewne nie przypadłaby mi do gustu, ale z wiekiem zmienia się nie tylko nasze spojrzenie na świat, ale także ewoluują gusta. Książka Jane Harper to niezwykle klimatyczna historia o ludziach, którzy starają się przed innymi ukryć prawdziwe emocje. To także pasjonująca podróż do bezkresnej krainy, oddalonej od wielkich aglomeracji i od ludzkich skupisk. 

Jeśli szukacie trzymającego w napięciu thrillera, to ,,Stracony'' na pewno nie będzie dla was satysfakcjonującą lekturą. Ta pozycja, pomimo jednak swojej pozornej monotonności, akcji toczącej się w wolnym tempie, jest interesująca, ponieważ krok po kroku odsłania ludzkie słabości. Jane Harper w swoim stylu usypia również czujność czytelnika. Wydaje się, że autorka często nawiązuje do mało znaczących wątków, ale to tylko pozory. Wszystko bowiem jest tutaj ważne i łączy się w spójną całość w finalnym fragmencie książki. Przeszłość determinuje bieżące życie rodziny Bright.

Na uznanie zasługuje przede wszystkim doskonale wykreowany przez autorkę obraz bezkresnej pustyni. Krajobraz opisany w powieści idealnie komponuje się z emocjami bohaterów. ,,Stracony'' jest książką specyficzną. Ta powieść wymaga jednak cierpliwości. Początek bowiem może zniechęcić nawet najmniej wybrednego czytelnika. Ci, którzy jednak przekonają się do specyficznego stylu Harper, z pewnością nie będą żałować straconego czasu.

Na koniec Harper serwuje swoim odbiorcom wstrząsające rozwiązanie. Autorka całkowicie zaskoczyła mnie taką puentą. Nie spodziewałem się aż tak mocnego finału. Jeśli chcecie spędzić czas z książką, w której intryga kryminalna nie jest najważniejszym komponentem fabularnym, to warto poznać prozę Jane Harper! Przy ,,Straconym'' na pewno nie stracicie czasu! Polecam!


Moja ocena: 7,5/10

Jane Harper
,,Stracony''
wyd. Czarna Owca
tłum. Magdalena Nowak
Premiera: 25 lutego 2020 roku.
Liczba stron: 384.








Dziękuję bardzo Wydawnictwu Czarna Owca za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.











maja 12, 2020

maja 12, 2020

Hanna Greń - Więzy krwi

Hanna Greń - Więzy krwi
W polskiej literaturze kryminalnej autorzy rzadko umieszczają akcję swoich powieści na prowincji. Zazwyczaj wydarzenia rozgrywają się w dużych aglomeracjach albo mniejszych miejscowościach. Hanna Greń jako jedna z nielicznych postanowiła stworzyć serię skupioną wokół społeczności wiejskiej. Cykl z Dionizą Remańską zapoczątkowała powieść ,,Wioska kłamców''. Choć pierwsza odsłona tej serii nie do końca przypadła mi do gustu, zdecydowałem się sięgnąć po kolejną część ,,Więzy krwi''. Czy tym razem udało się autorce zaspokoić moje czytelnicze wymagania?


Dioniza Remańska ulega namowom Marcina Lipskiego i postanawia rozwiązać zagadkę tajemniczej śmierci młodej dziewczyny Wioletty Kamińskiej. W tym celu była policjantka udaje się do niewielkiej miejscowości Świercznicy. Remańska wraz z oddelegowaną do tego zadania śledczą nie chcą zdradzać swoich zamiarów, więc udają przed lokalną społecznością, że przyjechały do Świercznicy w celach naukowych. Dioniza odkrywa, że praktycznie wszyscy mieszkańcy mają coś do ukrycia. Kto dopuścił się gwałtu i morderstwa na 23-letniej kobiecie? Czy sprawcą jest jedna osoba? 

Po przeczytaniu ostatniej strony ,,Więzów krwi'' odetchnąłem z ulgą. Po niezbyt udanej według mnie pierwszej części serii tym razem Hanna Greń spełniła moje czytelnicze oczekiwania. Niemal od razu udało mi się wsiąknąć w klimat małej miejscowości. Od początku zaciekawiła mnie wykoncypowana przez autorkę fabuła, a także sposób prowadzenia śledztwa przez Dionizę i jej tymczasową partnerkę. Pisarka umiejętnie wodzi czytelnika za nos, podsuwając praktycznie na każdym kroku mylne tropy. Zagadka kryminalna wykreowana w ,,Więzach krwi'' nie należy do łatwych, choć częściowo udało mi się wpaść na końcowe rozwiązanie.

Nowa powieść Hanny Greń nie tylko jednak skupia się na kryminalnym śledztwie. Autorka porusza wiele ważnych problemów - kontrowersyjnych, często będących tematem tabu. Wydaje się, że mieszkańcy Świercznicy niczym nie wyróżniają się, a jednak okazuje się, że skrywają przed światem wiele wstydliwych sekretów. Często są to szokujące tajemnice.  

Tym razem specyficzny styl Hanny Greń nie przeszkadzał mi w pokonywaniu kolejnych stron powieści. Lekkie pióro autorki sprawiło, że przepadłem i miałem problem, by odłożyć ,,Więzy krwi'' choćby na moment.

Znalazłem też pewne mankamenty, które jednak nie wypłynęły na moją pozytywną ocenę tej książki. W pewnym momencie autorka zasugerowała, że pewni bohaterowie nie do końca są kryształowi i według mnie nie był to udany zabieg, bo w końcowym rozrachunku odegrali oni kluczową rolę w prowadzonym przez Dionizę śledztwie. W dalszym ciągu jakoś nie mogę przekonać się do głównej protagonistki. Strasznie irytuje mnie postać Dionizy! Jest jednak szansa, że może w kolejnej części znajdę jakieś pozytywne strony tej bohaterki.

Cieszę się, że poszedłem za głosem rozsądku i sięgnąłem po drugą odsłonę kryminalnej serii Hanny Greń. Polecam!

Moja ocena: 7/10


Hanna Greń
,,Więzy krwi''
wyd. Czwarta Strona
Premiera: 6 maja 2020 roku.
Liczba stron: 383.








Dziękuję bardzo Wydawnictwu Czwarta Strona za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.








maja 11, 2020

maja 11, 2020

Przemysław Piotrowski - Piętno

Przemysław Piotrowski - Piętno
Są takie książki, obok których trudno przejść obojętnie. Duży wpływ na wybór danej pozycji ma nie tylko intrygujący opis znajdujący się na okładce czy skuteczna kampania promocyjna, ale przede wszystkim ciekawa i rzucająca się w oczy okładka. Jeśli brać pod uwagę to kryterium, to nowa powieść Przemysława Piotrowskiego wybija się ponad przeciętność. Okładka ,,Piętna'' jest fascynująca pod każdym względem. Co prawda jej wygląd sugeruje, że odbiorcę czeka spotkanie z horrorem, ale w tym przypadku okazuje się, że pierwsze wrażenie nie zawsze jest zgodne z rzeczywistością.


W Zielonej Górze dochodzi do makabrycznego morderstwa dwóch mężczyzn. Nieoczekiwanie podejrzanym o tę zbrodnię jest znany i ceniony lekarz. Okazuje się, że poszukiwany medyk jest łudząco podobny do warszawskiego policjanta Igora Brudnego. Gliniarz zdaje sobie sprawę, że sprawcą tego zdarzenia może być jego brat, o którego istnieniu nie miał pojęcia. Chcąc, nie chcąc Brudny postanawia na własną rękę rozwiązać tę zagadkę i poznać historię swojego pochodzenia. Grupa dochodzeniowa pod przywództwem inspektora Romualda Czarneckiego nie do końca jednak ufa Brudnemu. Czy pod maską skutecznego policjanta mężczyzna skrywa jakieś mroczne cienie? 

Niech ta okładka was nie zwiedzie! ,,Piętno'' to zdecydowanie rasowy, mroczny i trzymający w napięciu od pierwszej do ostatniej strony kryminał. Nie spodziewałem się aż tak dobrej i klimatycznej lektury. W ostatnim czasie zdarza mi się dość często narzekać na jakość książek po które sięgam, ale ta powieść całkowicie odbiega od tego trendu spadkowego. 

Piotrowski wykreował nie tylko wyrazistych bohaterów na czele z komisarzem Igorem Brudnym, ale także wykoncypował fabułę, które pochłonie nawet najbardziej wymagającego odbiorcę. Akcja toczy się w szybkim tempie, a wydarzenia zmieniają się niczym w kalejdoskopie. Niespodziewane zwroty akcji, udane połączenie przeszłości z teraźniejszością i plastyczne opisy aktów okrucieństwa - to wszystko świadczy o jakości prozy Przemysława Piotrowskiego.

Autor nie tylko jednak skupił się na intrydze kryminalnej, ale także porusza ważne problemy społeczne. Nie unika tematów tabu, przywołując na kartach powieści, m.in. zjawisko pedofilii wśród duchownych. Na duże uznanie zasługuje także zakończenie książki. Finalne rozwiązanie szokuje. Brawo dla autora za połączenie wszystkich wątków w tak logiczną i spójną całość! Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie wbił małej szpilki. Końcowe sceny, zwłaszcza ta kulminacyjna, w mojej ocenie są mało realistyczne. 

,, Piętno'' to taki kryminał, który po prostu należy przeczytać. Jak dobrze, że są tacy autorzy jak Przemysław Piotrowski! Zachęcam i z niecierpliwością czekam na drugą odsłonę przygód komisarza Brudnego.


Moja ocena: 8,5/10


Przemysław Piotrowski
,,Piętno''
wyd. Czarna Owca
Premiera: 6 maja 2020 roku.
Liczba stron: 463.








Dziękuję bardzo Wydawnictwu Czarna Owca za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.







maja 10, 2020

maja 10, 2020

Louise Candlish - Na progu zła

Louise Candlish - Na progu zła
Od jakiegoś czasu nie mam szczęścia i trafiam na dość kiepskie powieści gatunkowe w stylu domestic noir. Miałem nadzieję, że tym razem ta tendencja zostanie przełamana. ,,Na progu zła'' książka autorstwa Louise Candlish to podobno najlepszy brytyjski thriller 2019 roku. Takie informacje znajdują się na okładce powieści. Czy rzeczywiście jest to thriller, który odbiega jakościowo od wielu pozycji utrzymanych w podobnej konwencji?


Fiona Lawson po kilku dniach nieobecności wraca do swojego domu. Ku jej zaskoczeniu w jej czterech ścianach przebywają osoby, które twierdzą, że właśnie nabyły tę nieruchomość. Kobieta jest w szoku. Próbuje skontaktować się z mężem, z którym żyje w separacji. Na próżno! Bram przepadł z nieznanych powodów. Fiona nie wie również, gdzie znajdują się jej synowie. Zrozpaczona kobieta krok po kroku dowiaduje się wstrząsającej prawdy o swoim mężu. 

Powieść Louise Candlish jest reklamowana jako thriller, co bez wątpienia ma wpływ na zdobycie potencjalnych odbiorców. Czytelnicy bowiem chętnie sięgają po książki, które trzymają w napięciu, a główna oś fabuły opiera się na pewnej trudnej do rozszyfrowania tajemnicy. W mojej jednak opinii książka Candlish jest namiastką thrillera. Zdecydowanie bliżej tej pozycji do powieści obyczajowej niż książki utrzymanej w stylu domestic noir. Początek ,,Na progu zła'' jest zachęcający do poznania losów Fiony i jej męża. Autorka rozpoczyna wykoncypowaną historię z wysokiego c, ale kolejne elementy fabularne odbiegają od tego mocnego otwarcia. 

Największym zarzutem tej książki jest powtarzalność. W pewnym momencie miałem wrażenie, że zarówno Fiona, jak i Bram, już po raz któryś z kolei zastanawiają się nad tymi samymi kwestiami. Opisywane wydarzenia poznajemy jednak nie tylko z punktu widzenia głównych bohaterów. Louise Candlish zdecydowała się na dość innowacyjną narrację. Oprócz formy  trzecioosobowej czytelnicy dowiadują się o kolejnych losach małżeństwa z podkastu, którego bohaterką jest Fiona, z zapisków w pliku Word autorstwa Brama, a na dodatek pojawia się także forma tweetów - krótkich komentarzy do opisywanej sytuacji. Autorka przechodzi dość sprawnie z narracji trzecioosobowej do pierwszoosobowej, ale mnie taka forma wypowiedzi, przedstawiania kolejnych wydarzeń z różnych perspektyw nie przekonała. Zamiast trzymającego w napięciu thrillera autorka serwuje nam powieść obyczajową, co bez wątpienia wpływa też na płynność akcji.

,,Na progu zła'', mimo swojej obszerności, nie zaskakuje tak naprawdę wieloma niespodziewanymi zwrotami akcji. Oprócz intrygującego początku na plus zasługują także końcowe fragmenty książki. Finalna odsłona jest naprawdę na dobrym poziomie, co trochę rekompensuje dość nudne fragmenty, opisujące poszczególne tajemnice małżeństwa Lawsonów.

Niestety pomimo obiecującej kampanii reklamowej i ciekawie zapowiadającej się historii jestem rozczarowany powieścią Louise Candlish. Liczyłem zdecydowanie na rasowy thriller, a tymczasem otrzymałem tylko namiastkę tego gatunku. 


Moja ocena: 4/10


Louise Candlish
,,Na progu zła''
wyd. Muza
tłum. Radosław Madejski
Premiera: 15 kwietnia 2020 roku
Liczba stron: 512.







Dziękuję bardzo Wydawnictwu Muza za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.



kwietnia 30, 2020

kwietnia 30, 2020

Ann Cleeves - Mgliste powietrze

Ann Cleeves - Mgliste powietrze
Od momentu kiedy Czwarta Strona zdecydowała się wydać serię szetlandzką Ann Cleeves z wielkim zainteresowaniem śledzę kolejne losy Jimmy'ego Pereza i mieszkańców tego tajemniczego regionu. Z małym opóźnieniem pragnę podzielić się z wami moją opinią odnośnie szóstej odsłony cyklu ,,Mgliste powietrze''. Co tym razem wymyśliła angielska pisarka? Czy ponownie udało się jej wyprowadzić mnie w pole skomplikowaną intrygą kryminalną?


Na wyspie Unst, najbardziej wysuniętym na północ miejscu na Szetlandach, grupa przyjaciół z Londynu pojawia się na weselu. Po zakończeniu przyjęcia w tajemniczych okolicznościach znika Eleanor Longstaff. Po kilku godzinach śledczy odnajdują ciało kobiety. Wydaje się, że dziewczyna mogła popełnić samobójstwo. Jimmy Perez i Willow Reeves są jednak przekonani, że ktoś przyczynił się do jej śmierci. Jaki związek z tą sprawą ma legenda o duchu dziecka, które utonęło w tym samym miejscu w latach trzydziestych dwudziestego wieku?

Szóste spotkanie z twórczością Ann Cleeves i po raz kolejny jestem usatysfakcjonowany. Choć nie wszystkie elementy świata przedstawionego przypadły mi do gustu, to jednak całościowo zdecydowanie mogę tę pozycję zapisać po stronie plusów. W dalszym ciągu Cleeves zachwyca umiejętnością kreowania ciekawej intrygi. Oczywiście nie mogło zabraknąć pewnej aury tajemniczości i klimatu charakterystycznego dla tego regionu. Czytając poszczególne części serii szetlandzkiej można odnieść wrażenie, że wszyscy wszystkich znają, ale to tylko pozory, bowiem u Cleeves niemal każdy bohater skrywa w swoim wnętrzu jakieś sekrety. I tak jest również w ,,Mglistym powietrzu''. Nie spodziewałem się takiego zakończenia tej historii! Cleeves, jak mało kto, potrafi wyprowadzić w pole nawet najbardziej uważnego odbiorcę.

Już w poprzedniej odsłonie serii szetlandzkiej Cleeves wprowadziła pewne zmiany. Jimmy Perez  co prawda nadal odgrywa kluczową rolę w prowadzonym śledztwie, ale tym razem musi liczyć się z niezwykle ambitną Willow Reeves. Jak będzie wyglądać ich współpraca przy nowym dochodzeniu? Mam przeczucie, że autorka w dwóch następnych częściach wywróci ich życie prywatne do góry nogami.

W ,,Mglistym powietrzu'' pisarka udanie połączyła wątki współczesne z przeszłością. Ponadto po raz pierwszy w prozie Cleeves pojawiają się elementy paranormalne. Ten koncept absolutnie nie zrobił na mnie wrażenia. Mam nadzieję, że pisarka w przyszłości jednak zrezygnuje z takich eksperymentów fabularnych. Zdecydowanie wolę Cleeves w klasycznym wydaniu.

,,Mgliste powietrze'' to moje kolejne udane spotkanie z twórczością brytyjskiej pisarki. Jeśli lubicie klimatyczne historie, skupiające się wokół małej społeczności, to nie czekajcie dłużej. Dajcie się porwać powieściom Cleeves. Już 20 maja na półkach księgarskich pojawi się siódma część cyklu ,,Grząska ziemia''. Czekam z niecierpliwością!

Moja ocena: 7,5/10


Ann Cleeves
,,Mgliste powietrze''
wyd. Czwarta Strona
przeł. Sławomir Kędzierski
Premiera: 29.01. 2020 roku
Liczba stron: 459.








Dziękuję bardzo wydawnictwu Czwarta Strona za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.



kwietnia 27, 2020

kwietnia 27, 2020

Jacek Piekiełko - Wymazani

Jacek Piekiełko - Wymazani
Lubię poznawać twórczość nowych autorów. Co prawda Jacek Piekiełko nie jest debiutantem, ale ,,Wymazani'' to pierwsza powieść tego pisarza, którą miałem przyjemność przeczytać. W sumie jest to trzecia książka w jego autorskim dorobku. Powieść trafiła do moich rąk zaledwie kilka dni temu i miałem zamiar po nią sięgnąć w późniejszym terminie, ale po tak zachęcającym opisie na okładce niemal od razu rzuciłem się na ,,Wymazanych''. Czy rzeczywiście jest to trzymający w napięciu thriller, który nie pozwoli nam odetchnąć nawet na chwilę...?


Z groźnego wypadku samochodowego ucieka kierowca. Z trzech pasażerów, którzy znaleźli się wewnątrz pojazdu, udaje się przeżyć tyko Sylwii. Dziewczyna przed trzema laty zaginęła w tajemniczych okolicznościach. Jej ojciec, komisarz Arkadiusz Lubosz, zrobił wszystko, by trafić na jakikolwiek ślad córki. Te wydarzenia miały wpływ nie tylko na jego relacje z żoną, ale także sprawiły, że jego dalsza kariera zawodowa stanęła pod znakiem zapytania. Zdeterminowany ojciec pragnie jednak poznać prawdę o tym, co działo się z jego jedynym dzieckiem. Okazuje się, że zarówno Sylwia, jak i dwaj pozostali pasażerowie, to osoby, które przed laty zostały uznane za zaginione. Dlaczego zatem znaleźli się w tym samochodzie? Co działo się z dziewczyną? Komisarz Lubosz próbuje znaleźć odpowiedzi na te pytania. Prawda okaże się przerażająca...

Tajemnicze zaginięcie, niespodziewany powrót po latach i kolejne sekrety - tak w skrócie można opisać fabułę nowej powieści Jacka Piekiełko. Przystępując do lektury ,,Wymazanych'' liczyłem na wciągającą i trzymającą w napięciu akcję. Teraz świeżo po odłożeniu książki na półkę mogę w pełni zgodzić się z informacją znajdującą się na okładce ,,Wymazanych''. Tak, ta pozycja to zdecydowanie elektryzujący thriller.

Autor potrafi stopniować napięcie. Poszczególne puzzle w tej skomplikowanej układance są dopasowywane krok po kroku  i tak naprawdę trudno domyślić się, o co chodzi w tej mrocznej historii. Wykoncypowana fabuła trzyma w napięciu. Akcja toczy się w dość szybkim tempie, choć są też momenty nieco nużące, które sprawiają, że książka traci trochę na płynności. Generalnie jednak nawet najbardziej wymagający fani thrillerów powinni być usatysfakcjonowani po zapoznaniu się z tą książką. Jacek Piekiełko wykreował ciekawą historię, ukazując przy okazji szereg problemów, które mogą dotknąć człowieka we współczesnym świecie.

Na duże uznanie zasługuje nie tylko koncept fabularny, ale także dość racjonalna ilość zwrotów akcji. Ważne momenty fabularne sprawiają, że autor nieco przybliża nas do rozwiązania, ale największe zaskoczenie czeka na odbiorcę jednak w samej końcówce. Nie chcę spoilerować, więc napiszę tylko, że ,,Wymazani'' to początek serii... Myślę, że część czytelników może być nieco rozczarowana takim zabiegiem, ale ja jednak należę do tych odbiorców, którzy lubią jak autor nie odkrywa wszystkich kart.

Oprócz wciągającej fabuły czy też interesujących zwrotów akcji warto również wspomnieć o głównym bohaterze. Komisarz Lubosz to postać, która pod wpływem silnych emocji nie cofnie się przed niczym. Można bez wątpienia tego protagonistę polubić, choć nie wszystkie jego działania wydają się racjonalne.

,,Wymazani'' to pierwsza książka autora, którą przeczytałem. Po zapoznaniu się z tym tytułem zapisuję nazwisko Piekiełko wśród tych pisarzy, po których powieści będę sięgał w przyszłości. Czekam z niecierpliwością na odkrycie pozostałych kart tej skomplikowanej zagadki. Polecam!

Moja ocena: 8/10


Jacek Piekiełko
,,Wymazani''
wyd. Skarpa Warszawska
Premiera: 22 kwietnia 2020 roku
Liczba stron: 372.









Dziękuję bardzo Wydawnictwu Skarpa Warszawska za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.



kwietnia 26, 2020

kwietnia 26, 2020

Izabela Janiszewska - Wrzask

Izabela Janiszewska - Wrzask
Literatura kryminalna, zarówno w Polsce, jak i na świecie przeżywa w ostatnich latach rozkwit. Od tego gatunku swoją twórczą przygodę rozpoczynają często debiutanci. Nie jest to jednak łatwy wybór, bowiem z każdym kolejnym miesiącem coraz więcej pojawia się na półkach księgarskich książek o podobnej tematyce. Pomimo pewnej powtarzalności nowicjusze potrafią jednak niejednego czytelnika zaskoczyć czymś innowacyjnym. Właśnie takie uczucie towarzyszyło mi po odłożeniu premierowej powieści Izabeli Janiszewskiej ,,Wrzask''.


Dziennikarka Larysa Luboń zajmuje się sprawą tajemniczego sponsora, który w sposób bezwzględny traktuje młode studentki. W tym samym czasie komisarz Bruno Wilczyński próbuje rozwiązać sprawę niejasnej śmierci młodej kobiety. Wszystko wskazuje na to, że dziewczyna sama targnęła się na swoje życie. Śledczy jest jednak przekonany, że ktoś trzeci przyczynił się do jej niespodziewanej śmierci. Świadczą o tym bowiem ślady znalezione w mieszkaniu ofiary. Sprawca pozostawia komisarzowi ukrytą wiadomość, która wiąże się z dramatyczną przeszłością Wilczyńskiego. Wkrótce okaże się, że te dwie sprawy są ze sobą powiązane. Luboń i Wilczyński rozpoczynają współpracę, by odkryć tożsamość człowieka odpowiedzialnego za serię brutalnych zbrodni. 

Po pierwszych stu stronach debiutanckiej powieści Izabeli Janiszewskiej towarzyszyło mi uczucie lekkiego rozczarowania. Byłem nieco znużony dość powolną akcją i obawiałem się, że cała fabuła wykreowana przez autorkę utrzymana jest własnie w takim stylu. Na szczęście jednak wraz z rozwojem akcji wszystko zmieniło się. Premierowa powieść pisarki trzyma w napięciu. Może nie od samego początku, ale to rzeczywiście mocny debiut, który zasługuje na uznanie. Koncept fabularny jest niezwykle intrygujący, a ilość pogmatwanych wątków i niespodziewanych zwrotów akcji sprawia, że ta powieść staje się nieodkładalna. Historia wykoncypowana przez Janiszewską z każdą kolejną stroną zaskakuje i aż trudno uwierzyć, że autorka dopiero wkracza na literackie salony!

Intryga wykreowana przez Janiszewską przerosła moje oczekiwania. Powiązanie teraźniejszości z przeszłością okazało się strzałem w dziesiątkę. Poszczególne wątki, które z pozoru nie mają ze sobą nic wspólnego, połączyły się na koniec w logiczną całość. Zakończenie to kolejny mocny punkt tej historii. Finalna część powieści wbiła mnie w fotel, a końcowe fragmenty stanowią furtkę dla kolejnej odsłony przygód dziennikarki Larysy Luboń i komisarza Bruno Wilczyńskiego.

Jeśli chodzi o samą fabułę, to zgodnie z tytułem mogę napisać, że wrzeszczałem z zachwytu. Jestem trochę jednak rozczarowany konstrukcją głównych bohaterów. Zarówno Larysa Luboń, jak i komisarz Bruno Wilczyński to postacie przerysowane. Kobieca bohaterka swoim zachowaniem przypomina znaną wszystkim fanom kryminałów postać Lisbeth Salander. W przeciwieństwie jednak do niej Larysa często zachowuje się w sposób niedorzeczny. Jej niektóre decyzje są absurdalne i trudno wyobrazić sobie, że podjęłaby się takich rozwiązań w rzeczywistym świecie.

,,Wrzask'' to wyrazisty, mocny kryminał z ciekawym zakończeniem. To debiut, który zasługuje na uznanie i daje nadzieję, że kolejne książki Izabeli Janiszewskiej będą na tym samym, wysokim poziomie. Z niecierpliwością czekam na dalsze losy tej historii! Czytajcie! Warto!

Moja ocena: 7/10



Izabela Janiszewska
,,Wrzask''
wyd. Czwarta Strona
Premiera: 15 kwietnia 2020 roku.
Liczba stron: 398.









Dziękuję bardzo Wydawnictwu Czwarta Strona za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.








Copyright © 2016 Kryminalny Świat , Blogger