listopada 26, 2018

listopada 26, 2018

Joanna Opiat-Bojarska - Kryształowi. Świeża krew

Joanna Opiat-Bojarska - Kryształowi. Świeża krew
Ci, którzy śledzą regularnie bloga i social media zdają sobie sprawę, że należę do grona wielbicieli twórczości Joanny Opiat-Bojarskiej. Po każdą jej książkę sięgam w ciemno i z powieści na powieść poznańska pisarka coraz bardziej mnie zaskakuje i zachwyca. Pod koniec października nakładem wydawnictwa Muza ukazała się nowa książka Opiat-Bojarskiej ,,Kryształowi. Świeża krew''. Jest to pierwsza część nowej serii, w której na światło dzienne wychodzą wszystkie grzechy polskiej policji. Oczywiście nie jest to historia w stu procentach oparta na faktach, ale znając rzetelne i profesjonalne podejście Joanny do wyszukiwania informacji, spotykania się z informatorami, to jestem przekonany, że wiele kwestii poruszonych w ,,Kryształowych'' miało miejsce w rzeczywistości.

Biuro Spraw Wewnętrznych Policji reaguje na każde, nawet najmniejsze uchybienie ze strony funkcjonariuszy, którzy powinni stać po jasnej stronie mocy. Niestety w środowisku nie brakuje czarnych owiec. Jednym z tych, którzy łamią wszelkie reguły jest Marcin ,,Momoa'' Letki. Mężczyzna co prawda należy do członków elitarnego Spap-u (Samodzielnego Pododdziału Antyterrorystycznego Policji), ale ,,po godzinach'' dorabia w szeregach zorganizowanych grup mafijnych. Policjant wkrótce jednak przekona się, że zatajanie prawdy, postępowanie wbrew sobie może przynieść wiele negatywnych skutków. Przeciwko takim policjantom występuje Paweł Dobrowolski - pseudonim Driver. Nowy nabytek Spap-u próbuje znaleźć jakieś haki na swoich kolegów, a przede wszystkim na Marcina Letkiego. Czy w świecie, w którym praktycznie każdy skrywa jakieś sekrety, można komukolwiek zaufać?

Joanna Opiat-Bojarska, jak przystało na mistrzynię researchu, na kartach swojej najnowszej powieści opisała szczegółowo wszelkie choroby, które niszczą od środka polską policję. Działalność w strukturach mafijnych, wymuszenia, wykorzystywanie swojej władzy, łamanie prawa - to tylko część przewinień, z którymi muszą się zmierzyć przedstawiciele Biura Spraw Wewnętrznych Policji. Warto jednak podkreślić, że ta instytucja także ma swoje większe lub mniejsze grzeszki.

Książka poznańskiej pisarki powinna przypaść do gustu fanom mocnej literatury sensacyjnej, a nawet należy podkreślić, że brutalnej prozy. Usatysfakcjonowani powinni być także wielbiciele filmów akcji, a zwłaszcza miłośnicy twórczości Pasikowskiego. W moim przekonaniu ,,Kryształowych'' należy przenieść na duży ekran. Fabuła wykoncypowana przez Joannę połączona z wyborem dobrego reżysera przyniosłaby zapewne ogromny sukces takiej produkcji.

Oprócz brutalnych, bezwzględnych scen, którymi przesiąknięta jest fabuła tej powieści, w książce nie brakuje także fragmentów opisujących relacje damsko-męskie. Nie chodzi tutaj jednak o jakieś głębsze uczucia, tylko o chęć zaspokojenia własnych potrzeb. Ostry seks, bez praktycznie żadnych zahamowań - w tej kwestii także przygotujcie się na jazdę bez trzymanki.

,,Kryształowi'' to powieść pod każdym względem realistyczna. Opiat-Bojarska nie unika tematów tabu. Z dialogów, rozmów pomiędzy bohaterami bije pewna naturalność. W toku lektury zauważyłem, że nawet wulgaryzmy, które są nieodłącznym elementem stylistycznym w książce, zostały użyte w sposób przemyślany i zostały idealnie dobrane do danej sytuacji.

Niewątpliwą zaletą najnowszej powieści Joanny są niespodziewane zwroty akcji. Te elementy fabularne sprawiają, że od książki nie można oderwać się. Na uwagę zasługuje także samo zakończenie. Finalna część powieści otwiera furtkę do kolejnej odsłony cyklu. Uff, jak dobrze, że ,,Kryształowi'' nie są zamkniętą całością. Z ogromną przyjemnością po raz kolejny wejdę do brutalnego świata opisanego przez Opiat-Bojarską. Mam nadzieję, że pójdziecie w moje ślady i zdecydujecie się na ten emocjonalny i nieprzewidywalny literacki rollercoaster.

Joanna Opiat-Bojarska
,,Kryształowi. Świeża krew (część 1.)''
wyd. Muza SA
Liczba stron: 414.
Premiera: 31 października 2018 roku.








Dziękuję bardzo Wydawnictwu Muza i Business and culture za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.






listopada 25, 2018

listopada 25, 2018

Ann Cleeves - Biel nocy

Ann Cleeves - Biel nocy
Pierwsza odsłona serii szetlandzkiej ,,Czerń kruka'' zachwyciła mnie pod każdym względem. Fabuła kryminalna utrzymana w klasycznej konwencji, interesujący bohaterowie i szczegółowy opis mrocznej krainy, który działa na wyobraźnię - to najmocniejsze punkty przeczytanej przeze mnie powieści. Z ogromną zatem przyjemnością przystąpiłem do czytania kolejnej części cyklu Ann Cleeves ,,Biel nocy''. Czekałem na następne śledztwo Jimmy'ego Pereza i liczyłem na emocjonującą rozrywkę. Czy Ann Cleeves udało się po raz drugi wprowadzić mnie w mroczny klimat Szetlandów?


W trakcie wernisażu poświęconego obrazom Belli Sinclair i Fran Hunter dochodzi do zamieszania, spowodowanego przez rozhisteryzowanego gościa. Nad ranem jeden z mieszkańców Lerwick znajduje ciało tajemniczego nieznajomego. Po przeprowadzeniu autopsji okazuje się, że mężczyzna został zamordowany. Jimmy Perez po raz kolejny musi zmierzyć się z trudnym zadaniem i wejść do zamkniętego świata małej społeczności. Mieszkańcy Biddista skrywają wiele tajemnic i niechętnie dzielą się z detektywem posiadanymi informacjami. Wkrótce dochodzi do kolejnego morderstwa. Jimmy Perez musi pośpieszyć się, by zatrzymać morderczą karuzelę, która pędzi na złamanie karku. Tymczasem detektyw nawiązuje bliską relację z Fran Hunter, co może w znacznym stopniu wpłynąć na sposób prowadzonego przez niego śledztwa. 

Druga część serii szetlandzkiej w dalszym ciągu jest utrzymana w odpowiednim klimacie, charakterystycznym dla pióra Ann Cleeves. Fani wyrafinowanych morderstw nie znajdą tutaj brutalnych obrazów, opisujących rozkład ludzkiego ciała i bestialskich ran na ciałach ofiar. W powieściach brytyjskiej pisarki najważniejsze jest prowadzone śledztwo i cała otoczka wokół rozgrywających się wydarzeń. Akcja w książkach Cleeves toczy się w dość wolnym tempie, ale dzięki temu czytelnik może poznać dokładnie poszczególnych bohaterów i wcielić się w rolę śledczego.

W porównaniu do pierwszej części, w której dość szybko rozszyfrowałem czarny charakter, to w przypadku ,,Bieli nocy'' miałem problem z powiązaniem wszystkich faktów i końcowe rozwiązanie naprawdę mnie zaskoczyło. Ten element bez wątpienia świadczy o jakości książki napisanej przez Cleeves. Pod tym względem najnowsza odsłona serii szetlandzkiej przewyższa premierową część cyklu. 

Jeśli lubicie kryminały nawiązujące do twórczości Agathy Christie, w której wszelkie tajemnice są skrywane na małej przestrzeni, a mordercą jest ktoś przynależący do lokalnej społeczności, to koniecznie musicie zapoznać się z prozą Ann Cleeves. Zachwyci was z pewnością nie tylko piękno opisanego krajobrazu czy też niesamowite zjawiska zachodzące na Szetlandach, w których noc miesza się z dniem i w ten sposób przyroda idealnie współgra z wydarzeniami rozgrywającymi się w tej małej społeczności. Niespodziewane zwroty akcji i ten niepowtarzalny klimat - warto wejść do świata wykoncypowanego przez brytyjską mistrzynię suspensu. Polecam i czekam z niecierpliwością na trzeci tom Kwartetu szetlandzkiego.

Ann Cleeves
,,Biel nocy''
wyd. Czwarta strona
tłum. Sławomir Kędzierski
Liczba stron: 422.
Premiera: 14 listopada 2018 roku.

 





Dziękuję bardzo Wydawnictwu Czwarta Strona za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.




listopada 25, 2018

listopada 25, 2018

Jussi Adler-Olsen - Pogrzebany

Jussi Adler-Olsen - Pogrzebany
Jussi Adler-Olsen to uznana marka w literackim świecie. Powieści duńskiego pisarza podbiły nie tylko rodzimy rynek, ale od lat są także chętnie kupowane przez zagranicznych czytelników. ,,Pogrzebany'' - najnowsza książka autora, to moje premierowe spotkanie z jego twórczością. Po raz kolejny zaryzykowałem, bowiem wkroczyłem do świata wykoncypowanego przez Adlera-Olsena, nie zachowując chronologicznego porządku. ,,Pogrzebany'' to piąta odsłona cyklu ,,Departament Q''. Czy warto sięgnąć po prozę skandynawskiego pisarza, nie znając wcześniejszych jego powieści?


Piętnastoletni Marco po latach niewolniczego życia u boku swojego stryja Zoli postanawia wyrwać się z okowów. Chłopiec ma już dość wykorzystywania, niezgodnej z prawem działalności i ciągłego kontrolowania. Marco podejmuje próbę ucieczki, która okaże się nie lada wyzwaniem. Bezwzględny stryj zdaje sobie sprawę, że chłopakowi udało się zdobyć informacje, które mogą go pogrążyć. Tymczasem Carl, Assad i Rose - członkowie elitarnego Departamentu Q zajmują się sprawą tajemniczego zaginięcia jednego z przedstawicieli sektora bankowego. Czy jego nagłe zniknięcie może mieć coś wspólnego z wydarzeniami, które rozgrywają się wokół Marco?

Moje pierwsze wrażenia po odłożeniu książki na półkę były niejednoznaczne. Przede wszystkim oczarował mnie styl autora, jego przywiązanie do szczegółów i stworzenie odpowiedniego klimatu dla tego typu wydarzeń. Zdecydowanie jednak nie mogę napisać o tej książce, że jest to powieść, od której nie można oderwać się. Pewne fragmenty, zabieg powtarzalności i przewidywalność sprawiają, że czytając ,,Pogrzebanego'' odczuwałem swoiste znużenie. Oczywiście po jakimś czasie wracałem do tej historii i mimo że zdawałem sobie sprawę, co wydarzy się na kolejnych stronach, to i tak chciałem poznać dalsze losy Marco i dowiedzieć się,  czy członkowie Departamentu Q powiążą wszystkie elementy w logiczną i spójną całość w celu odkrycia prawdy.

Cechą charakterystyczną tej powieści jest to, że czytelnik znajduje się o dwa kroki przed śledczymi, próbującymi rozwiązać tę zagwozdkę. Z jednej strony jest to coś innowacyjnego, rzadko spotykanego w literaturze kryminalnej. Z drugiej jednak strony odbiera czytelnikowi ten rodzaj dreszczyku, towarzyszący przy próbie odpowiedzi na pytanie, kto w tej rozgrywce pociąga za sznurki. I właśnie ten element może spowodować, że ta książka nie wszystkim przypadnie do gustu. 

Na uwagę zasługuje fakt, że Jussi Alder-Olsen nie tyko skupił się na samej intrydze kryminalnej, ale także porusza problemy, które dotykają ludzi w codziennym życiu. Autor ukazuje skutki, do jakich może doprowadzić nadużywanie władzy przez jednostki, które z racji wykonywanej funkcji powinny świecić przykładem. Z perspektywy Marco czytelnik zostaje wciągnięty w świat, od którego nie jest łatwo uwolnić się. Chłopiec pragnie zmienić swoje życie, przejść na drugą, właściwą stronę mocy, zerwać z przeszłością, ale rodzinne powiązania i osnute wokół nich sekrety stanowią dla niego przeszkodę, którą trudno będzie przeskoczyć. Marco staje się uosobieniem bohatera tragicznego. Wydaje się, że obojętnie, jaką drogą podąży, to i tak znajdzie się w potrzasku.

Nie do końca jasne w tej powieści były dla mnie wątki obyczajowe. Bez znajomości poprzednich części cyklu trudno jest zrozumieć pewne powiązania pomiędzy bohaterami. Dlatego też radziłbym najpierw poznać pozostałe odsłony serii Departament Q. Chyba, że tak jak ja, skupiacie się w kryminałach przede wszystkim na śledztwie, nierozwiązanej zagadce. Wówczas pod tym względem lektura tej powieści powinna was usatysfakcjonować.

Pomimo kilku punktów niespełniających moich oczekiwań książkę Jussi Adlera-Olsena oceniam pozytywnie. Jest to niezwykle klimatyczna historia z ukrytymi przesłaniami w tle. W przyszłości zamierzam nadrobić zaległości i poznać wcześniejsze książki autora należące do cyklu Departament Q.


,,Pogrzebany''
Jussi Adler-Olsen 
wyd. Sonia Draga
tłum. Joanna Cymbrykiewicz
Liczba stron: 469.
Premiera: 17 października 2018 roku.







Dziękuję bardzo Wydawnictwu Sonia Draga za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.





listopada 12, 2018

listopada 12, 2018

Remigiusz Mróz - Władza absolutna

Remigiusz Mróz - Władza absolutna
Są takie serie, na których kontynuacje czekam z wypiekami na twarzy. Z całą pewnością do tej kategorii zalicza się polskie political fiction Remigiusza Mroza ,,W kręgach władzy''. Choć z autorem nie zawsze jest mi po drodze i niektóre jego książki nie trafiają w moje gusta, to jednak dzięki politycznej serii Mróz ciągle pozostaje w czołówce moich ulubionych pisarzy. Pierwsze dwie części cyklu ,,Wotum nieufności'' i ,,Większość bezwzględna'' zachwyciły mnie do tego stopnia, że po ,,Władzę absolutną'' sięgnąłem od razu po otrzymaniu egzemplarza recenzenckiego. Czy trzecia odsłona ,,W kręgach władzy'' spełniła moje oczekiwania? Zapraszam do wkroczenia do świata brudnej polityki.


Po krwawym zamachu przed sejmem i śmierci czołowych polityków nie wiadomo, kto powinien w Polsce przejąć władzę. Konstytucja bowiem nie wskazuje jednoznacznego rozwiązania. Patryk Hauer i jego przebiegła żona Milena starają się zrobić wszystko, by skorzystać na tym zamieszaniu. Tymczasem premier Adam Chronowski wychodzi z politycznego niebytu i za sprawą skutecznych manipulacji zyskuje sondażowe poparcie. Rozpoczyna się niezwykle intensywna i brudna kampania wyborcza. W trakcie walki o najwyższe stołki w państwie wyjdą na światło dzienne szokujące informacje, wskazujące na udział w zamachu osób związanych z polskim światkiem politycznym.

Przed przystąpieniem do lektury ,,Władzy absolutnej'' byłem przekonany, że Mróz po raz kolejny mnie zaskoczy, ale jednak nie spodziewałem się aż takiej literackiej uczty. Trzecia część ,,W kręgach władzy'' od początku do końca trzyma w napięciu, a czytelnik zostaje wciągnięty w wir wydarzeń, od których po prostu nie można oderwać się. Poszczególne rozdziały kończą się zazwyczaj mocnym uderzeniem, zachęcającym do przerzucenia kolejnych stron tej intrygującej historii. Te niespodziewane zwroty akcji przypominają serialowe twisty, po których odbiorca odczuwa pragnienie poznania dalszych losów bohaterów i następnych rozwiązań tak wykoncypowanej fabuły. Wszystko bowiem wskazuje na to, że seria polityczna Mroza, podobnie jak cykl z Chyłką, już wkrótce zostanie zekranizowana i widzowie będą mogli emocjonować się polskim odpowiednikiem ,,House of cards''.

Akcja zarysowana przez Mroza, co jest dla niego charakterystyczne, pędzi w ekspresowym tempie. Intryga goni intrygę i na każdym kroku na czytelnika czeka coś niespodziewanego. Ponownie tak naprawdę nie wiadomo komu można zaufać i kto stoi po właściwej stronie mocy. Główni bohaterowie pragną przede wszystkim piąć się po szczytach władzy i zrobią wszystko, by zrealizować swoje żądze. Manipulacje, fałszywe oskarżenia, wyciąganie brudów - to wszystko znajdziecie w najnowszej powieści Remigiusza Mroza. Warto jednak zaznaczyć, że tym razem autor potrafił umiejętnie powiązać poszczególne wątki w spójną całość. Kolejne puzzle tej skomplikowanej układanki trafiają na swoje miejsce i mamy do czynienia z historią, która mogłaby wydarzyć się naprawdę. Po przeczytaniu ostatnich książek Mroza odczuwałem pewien rodzaj niedosytu. Niektóre elementy fabularne rozczarowały mnie i obawiałem się, że także w mojej ulubionej serii znajdą się fragmenty, które nie będą pasowały do moich wyobrażeń, co do tego cyklu. Na szczęście we ,,Władzy absolutnej'' nie znalazłem takich elementów.

Najnowsza część ,,W kręgach władzy'' potwierdza, że Remigiusz Mróz, pomimo bogatego dorobku, w dalszym ciągu potrafi przyciągnąć uwagę czytelnika. ,,Władza absolutna'' to znakomita odsłona niezwykle wciągającego cyklu, który powinien przypaść do gustu nawet osobom, unikającym na co dzień polityki. Mam nadzieję, że wkrótce powstaną kolejne odsłony polskiego ,,House of cards''. Nie wyobrażam sobie, żeby ta część była finalnym tomem ,,W kręgach władzy''. Apeluję do Remigiusza Mroza o stworzenie dalszych perypetii Patryka Hauera i innych polityków, dla których władza jest najważniejszym celem w życiu. Polecam!


Remigiusz Mróz
,,Władza absolutna''
wyd. Filia
Premiera: 14 listopada 2018 roku
Liczba stron: 409.








Dziękuję bardzo Filia Mroczna Strona za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.




listopada 07, 2018

listopada 07, 2018

Cara Hunter - Kto porwał Daisy Mason?

Cara Hunter - Kto porwał Daisy Mason?
W Wielkiej Brytanii jak grzyby po deszczu pojawiają się na półkach księgarskich nowe thrillery. Część z nich za sprawą dobrej sprzedaży i udanym chwytom marketingowym szybko trafia także do innych krajów. W Polce po sukcesie na Wyspach w październiku ukazała się debiutancka powieść Cary Hunter ,,Kto porwał Daisy Mason?''. Według blurba umieszczonego na okładce książki, to najlepiej sprzedający się debiut w kategorii thrillera psychologicznego na Wyspach Brytyjskich w 2018 roku. Czy rzeczywiście ta pozycja wyróżnia się na tle innych powieści, utrzymanych w tejże konwencji gatunkowej?


W czasie przyjęcia zorganizowanego przez Barry'ego i Sharon Masonów w tajemniczych okolicznościach znika ich córka. Sprawę zaginięcia ośmiolatki prowadzi detektyw Adam Fawley, który nie uporał się jeszcze z tragiczną śmiercią syna. Śledztwo nie należy do najłatwiejszych. Okazuje się bowiem, że nikt z gości ani z sąsiadów niczego nie widział i nic nie słyszał. Ponadto prowadzone postępowanie utrudniają wpisy w mediach społecznościowych, które nawołują do ukarania rodziców Daisy. Czy dziewczynka została rzeczywiście zamordowana przez swoich rodziców? Co tak naprawdę wydarzyło się tego dnia na przedmieściach Oxfordu?

Historia przedstawiona przez Carę Hunter nawiązuje w pewnym sensie do głośnego zaginięcia trzyletniej Madeleine McCann, które poruszyło opinią publiczną na całym świecie. Do dnia dzisiejszego ta sprawa nie została wyjaśniona. W dalszym ciągu nie wiadomo, jaki los spotkał dziewczynkę.

Debiutancki thriller autorstwa Cary Hunter powinien zadowolić wszystkich tych, którzy uwielbiają w książkach liczne zwroty akcji, a także unoszącą się w powietrzu tajemniczą, pełną niedopowiedzeń aurę. Autorka ukazuje wydarzenia z perspektywy obecnej, a także przenosi czytelnika do przeszłości. Dzięki retrospekcjom, przedstawionym bez zachowania chronologii poznajemy obraz rodziny Masonów. Początkowo wydaje się, że Daisy i jej najbliżsi nie skrywają w swoich wnętrzach żadnych tajemnic, które mogły przyczynić się do tych feralnych wydarzeń, a jednak pozory mylą. Śledztwo prowadzone przez Adama Fawleya jest dynamiczne, a liczne tropy i poszlaki, zachęcają do przerzucania kolejnych kartek, by poznać rozwiązanie tej historii.

Oprócz samej fabuły, która od pierwszych stron wręcz nie pozwala oderwać się od książki, atutem tej powieści jest pokazanie wpływu, jaki na nasze życie mają media społecznościowe. Wszechobecny hejt, bezpodstawne oskarżenia, fala nienawiści, jaka wylewa się na bliskich Daisy Mason, to bez wątpienia nawiązanie do pewnych zachowań, które na co dzień możemy znaleźć we współczesnych social media. 

Pomimo wielu plusów, które przemawiają za tym, żeby sięgnąć po tę książkę, muszę jednak przyczepić się do jednej, ale istotnej kwestii, a mianowicie zakończenia. Finalne rozwiązanie wykoncypowane przez autorkę jest zupełnie nieprzekonujące. Czytając ostatnie strony tego thrillera spodziewałem się jakiegoś mocnego uderzenia, a tymczasem pisarka zaserwowała czytelnikom w mojej ocenie niewiarygodne rozwiązanie. Odniosłem wrażenie, że brytyjska autorka nie miała pomysłu na zwieńczenie tej intrygującej historii. Zakończenie jest przekombinowane i czapki z głów dla tych, którzy nie dali się wywieść w pole i przeczuwali właśnie takie rozwiązane. 

Słabsza końcówka nie wpływa jednak ostatecznie na moją ocenę tej książki. ,,Kto porwał Daisy Mason?'' to trzymający w napięciu thriller, utrzymany w konwencji gatunkowej i stawiający między wierszami wiele pytań, na które często trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Mam nadzieję jednak, że kolejne książki Hunter będą dopracowane od A do Z. Polecam!


 Cara Hunter
,,Kto porwał Daisy Mason''
wyd. Filia
tłum. Joanna Grabarek
Premiera 3 października 2018 roku
Liczba stron: 397.







Dziękuję bardzo Filia Mroczna Strona za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.





listopada 03, 2018

listopada 03, 2018

Max Czornyj - Pokuta

Max Czornyj - Pokuta
Max Czornyj w wielkim stylu wszedł na literackie salony. Jego debiutancka powieść ,,Grzech'' spotkała się z pozytywnym odzewem, co zaowocowało wydaniem kolejnych części cyklu z komisarzem Erykiem Deryło w roli głównej. W październiku nakładem wydawnictwa Filia ukazała się trzecia odsłona tej mrocznej serii ,,Pokuta''. Zarówno ,,Grzech'', jak i ,,Ofiara'' w moim odczuciu zostały przez pisarza dopracowane w stu procentach. Po każdej z tych części byłem zachwycony i wydawało mi się, że finalna odsłona historii Cztery Iksa i Eryka Deryły może w jakiś sposób nie sprostać oczekiwaniom, jakie pokładali w niej miłośnicy twórczości Czornyja. Czy autorowi udało się zamknąć lubelskie śledztwo w mistrzowskim stylu?


Lublin w końcu może odetchnąć z ulgą. Erykowi Deryle i jego kolegom udaje się schwytać bezwzględnego mordercę o pseudonimie ,,Cztery Iks''. Mężczyzna zostaje poddany szczegółowym badaniom psychiatrycznym. Wydaje się, że sprawa została zamknięta i już nic złego nie czai się na mieszkańców Lublina. Tymczasem w brutalnych okolicznościach ginie kolejna kobieta. Wkrótce śledczy znajdują ciała następnych ofiar. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że o tych wydarzeniach wie przebywający na zamkniętym oddziale Cztery Iks. Komisarz Deryło ma twardy orzech do zgryzienia. Musi nie tylko znaleźć osobę, która dokonuje tych bestialskich zbrodni, ale także uporać się z traumatycznymi wspomnieniami z przeszłości, o których nie jest w stanie zapomnieć. Kto wcielił się w rolę kata? Czy Józef Dycz nie jest tą osobą, za którą podaje się? Jak zakończy się ta intrygująca i krwawa historia?

Mistrzostwo! Tym jednym słowem mogę opisać moje wrażenia po zapoznaniu się z finalną odsłoną lubelskiej serii. Po odłożeniu książki na półkę wpadłem w euforię. Autor po raz kolejny mnie zaskoczył. Wydawało mi się, że ,,Pokuta'' nie będzie w stanie dorównać dwóm pierwszym tomom, a jednak to właśnie ta trzecia część jest idealnym podsumowaniem tej klimatycznej historii, w której zwroty akcji przeplatają się z morderczymi rytuałami, wykoncypowanymi przez chory umysł. W ,,Pokucie'' autor nie rezygnuje z brutalnych opisów kaźni ofiar. Niektóre ze scen są przedstawione w tak realistyczny i szczegółowy sposób, że obok współczucia dla dręczonych, może pojawić się też uczucie obrzydzenia. Cechą charakterystyczną stylu Czornyja pozostaje skupianie się na detalach. I właśnie te elementy zostają wyeksponowane w opisach znęcania się tajemniczej postaci nad swoimi ofiarami.

Należy zwrócić uwagę na to, że ,,Pokuta'' pod względem fabularnym nawiązuje do ,,Grzechu'' i ,,Ofiary'', więc jeśli nie czytaliście jeszcze poprzednich odsłon serii, to warto zapoznać się z nimi, zachowując porządek chronologiczny. Ci, którzy rozpoczną przygodę z Czornyjem, to zapewne będą ją kontynuowali. Max bowiem jak mało kto, potrafi budować napięcie i zaskakiwać czytelnika inteligentnymi zwrotami akcji. Na wielki plus zasługuje także przemyślana kompozycja lubelskiej trylogii. Cała seria od początku do końca okazała się spójna i jestem przekonany o tym, że wszystkie najważniejsze punkty zostały dopracowane i przemyślane już na etapie researchu - przed przystąpieniem do tworzenia ,,Grzechu''.

,,Pokuta'' w przeciwieństwie do ,,Grzechu'' czy ,,Ofiary'' nawiązuje także do zjawisk paranormalnych, do rzeczy, których nie jesteśmy w stanie racjonalnie wyjaśnić. W pewnym momencie nawet komisarz Deryło zastanawia się, czy Cztery Iks posiada jakieś tajemne moce i jest w stanie z dalszej odległości decydować o życiu swoich ofiar. W przekonujący sposób ukazano w książce także zjawisko hipnozy czy rozdwojenia jaźni.

Zakończenie ,,Pokuty'' jest zaskakujące i w stu procentach spełniło moje oczekiwania. Co prawda między wierszami można domyślić się, kto stoi za tymi wszystkimi okrucieństwami, ale wyjaśnienie tej zagadki i tak powinno wprowadzić zamęt w waszych głowach. Ostatnie zdania zawarte w książce sugerują, że być może Eryk Deryło jeszcze powróci. Mam nadzieję, że tak właśnie stanie się i już wkrótce będziemy po raz kolejny śledzić z wypiekami na twarzy zmagania komisarza ze złem, ukrytym w mrocznych, ciemnych zakamarkach Lublina. ,,Pokuta'' to bez wątpienia kolejny kryminał, który zasługuje na wpisanie go na listę książek must have...must read. Polecam!


Max Czornyj
,,Pokuta''
wyd. Filia
Premiera: 17 października 2018 roku
Liczba stron: 443.








Dziękuję bardzo Filia Mroczna Strona za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.




 

października 28, 2018

października 28, 2018

Graham Masterton - Tańczące martwe dziewczynki

Graham Masterton - Tańczące martwe dziewczynki
Graham Masterton to uznany w świecie brytyjski twórca horrorów, thrillerów i powieści historycznych. W swoim dorobku ma już kilkadziesiąt pozycji, które nie tylko zostały docenione na Wyspach, ale także regularnie są tłumaczone i kupowane przez czytelników z innych krajów. Wstyd przyznać się, ale przygodę z tym autorem rozpocząłem dopiero od ósmego tomu cyklu thrillerów z Katie Maguire ,,Tańczące martwe dziewczynki''. Wybór ten okazał się nie najlepszym pomysłem. I nie mam tutaj na myśli problemów związanych z nieznajomością poprzednich części. Dlaczego w takim razie nie zaiskrzyło między mną a Katie Maguire?


W irlandzkim mieście Cork dochodzi do pożaru w jednej z najbardziej prestiżowych szkół tańca. W wyniku tego zdarzenia ginie aż siedemnastu członków wchodzących w skład zespołu. Z płonącego budynku strażakom udaje się uratować tylko małą dziewczynkę, która pod wpływem silnych emocji zamyka się w sobie i nie podaje policjantom żadnych informacji o swojej tożsamości. Nadkomisarz Katie Maguire ma nie lada twardy orzech do zgryzienia, bowiem wszystko wskazuje na to, że ktoś z premedytacją doprowadził do podpalenia budynku. Czy w tym przypadku sprawcą jest osoba nieprzychylna odnoszącym sukcesy tancerzom? Czy jakiś związek z tą tragedią ma Davy Dorgan, który mianuje się przywódcą gangu i wykorzystując brexit pragnie doprowadzić do krwawego przewrotu?

Najnowszy thriller z Katie Maguire to ósma odsłona serii, ale moim zdaniem nie trzeba znać poprzednich książek, by wgłębić się w treść fabuły wykoncypowanej przez Grashama Mastertona w ,,Tańczących martwych dziewczynkach''. O ile sam pomysł zarysowany w początkowej fazie powieści jest ciekawy i zachęcający do przerzucania kolejnych kartek, o tyle poszczególne rozwiązania i nadmierna wielowątkowość wprowadzają pewien rodzaj chaosu, który nie powinien występować w thrillerach. Czytając tę książkę miałem wrażenie, że autor w trakcie procesu twórczego miał problem z wyborem kierunku, w jakim powinno potoczyć się prowadzone przez Katie śledztwo. Koniec końców finalna część, która w tego typu powieściach jest zazwyczaj najważniejsza i stanowi o jakości thrillera, okazała się zupełnie nieprzekonująca. Zakończenie nie jest w ogóle zaskakujące i powinno rozczarować nawet największych fanów twórczości Grashama Mastertona.

W ,,Tańczących martwych dziewczynkach'' Masterton sporo uwagi poświęcił na dokładne przedstawienie głównych bohaterów. Katie czy mający zamiar zmienić obecny porządek Davy Dorgan zostali ukazani w sposób szczegółowy. W tym przypadku brytyjski pisarz nie poszedł na skróty, przybliżając nam dokładnie sylwetkę pani nadkomisarz i przypominając jej tragiczną przeszłość, o której w dalszym ciągu nie jest w stanie zapomnieć. Oprócz wątków dotyczących głównego śledztwa, czy też innych pobocznych spraw, w które Katie jest zaangażowana, autor skupił się także na życiu prywatnym bohaterki. Moim zdaniem niektóre opisane przez Mastertona sceny nie pasują jednak do tego typu literatury. W książce pojawiają się dość odważne, wręcz obsceniczne fragmenty opisujące akt seksualny. Dla mnie osobiście nie istnieją tematy tabu, ale nie mogę zrozumieć, czym kierował się pisarz, wplatając w fabułę tak szczegółowe obrazy, które mogłoby bez wątpienia zrobić furorę w mocnej literaturze erotycznej.

Żałuję, że rozpocząłem przygodę z książkami Mastertona od tej pozycji. Z przeczytanych wcześniej opinii wynika, że poprzednie powieści z Katie Maguire w roli głównej znacznie bardziej przypadły fanom gatunku do gustu. Być może w przyszłości dam jeszcze raz szansę brytyjskiemu pisarzowi i sięgnę po któryś z jego wcześniejszych thrillerów. Niestety, ale ,,Tańczące martwe dziewczynki'', pomimo kilku plusów, okazały się dla mnie rozczarowującą lekturą niemal pod każdym względem, poczynając od fabuły, a kończąc na warstwie stylistycznej. Myślę jednak, że warto, by każdy wyrobił sobie własne zdanie o tej powieści. Być może odkryjecie w niej coś, czego ja nie potrafiłem dostrzec.
 

Graham Masterton
,,Tańczące martwe dziewczynki''
wyd. Albatros
przeł. Paweł Korombel, Anna Dobrzańska
Premiera: 19 września 2018 roku.
Liczba stron: 463.







Dziękuję bardzo Wydawnictwu Albatros za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.




października 25, 2018

października 25, 2018

Michał Larek - Fatum

Michał Larek - Fatum
Michał Larek należy do tego typu autorów, którzy w swojej twórczości nawiązują do rzeczywistych wydarzeń. To stwierdzenie nie tylko odnosi się do napisanych przez niego reportaży, ale także do kryminałów, których geneza jest związana z czymś, co w danym czasie poruszyło opinią publiczną. W trzeciej odsłonie serii ,,Dekada'' poznański pisarz wykorzystał historię, która miała miejsce w sierpniu 1993 roku. Napad na konwój pieniędzy Fabryki Mebli posłużył Larkowi za motyw przewodni jego najnowszej powieści ,,Fatum''. Po klimatycznym, utrzymanym w konwencji lat 90-tych ,,Na tropie'' autor po raz trzeci zaprasza nas do wspólnego śledztwa z poznańskimi policjantami. Czy warto skorzystać z zachęcającego opisu i przenieść się do świata, w którym silni fizycznie bohaterowie muszą zmierzyć się z własnymi problemami, by dotrzeć do prawdy?


Policjanci z komendy wojewódzkiej w Poznaniu rozpoczynają śledztwo, które może być jednym z najtrudniejszych w ich dotychczasowej karierze. 3 marca 1993 roku czterech niezidentyfikowanych mężczyzn napada na konwój z pieniędzmi, należącymi do firmy zajmującej się produkcją czekolady. Po pierwszych próbach wyjaśnienia tej zagadkowej sprawy wydaje się, że sam napad został zaplanowany niemal pod każdym względem. Napastnicy praktycznie nie pozostawili po sobie żadnych śladów i dotarcie do nich może okazać się niewykonalną misją. Po kilku dniach od tego zdarzenia zostają znalezione zwłoki uprowadzonej kasjerki. Od tego momentu na policjantach ciąży nie tylko presja związana ze standardowym śledztwem, ale także odczuwają oni na każdym kroku zniecierpliwienie zwykłych obywateli, poruszonych bulwersującą śmiercią młodej kobiety. Czy Katia, Harry i pozostali policjanci znajdą tych, którzy dopuścili się tej nikczemnej zbrodni?

,,Fatum'' to moja druga czytelnicza przygoda z twórczością Michała Larka. Serię ,,Dekada'' rozpocząłem dość niestandardowo, bowiem od lektury ,,Na tropie''. ,,Furia'' - tom otwierający cykl ciągle znajduje się na mojej niekończącej się liście książek do przeczytania. Mam nadzieję, że uda mi się nadrobić zaległości przed wydaniem czwartej odsłony przygód poznańskich policjantów. Dla tych, którzy nie mieli jeszcze okazji zapoznać się z twórczością Larka mam dobrą wiadomość. Można czytać poszczególne tomy w dowolnej kolejności, choć przed przystąpieniem do lektury ,,Fatum'' zachęcam jednak do zapoznania się z wydarzeniami, które miały miejsce w ,,Na tropie'', bowiem Larek nawiązuje do śledztwa związanego z zaginięciem znanego poznańskiego dziennikarza, a jest to dość ważny wątek łączący drugą i trzecią odsłonę cyklu.

,,Fatum'' to bez wątpienia książka, od której trudno oderwać się. Z pozoru niezbyt wyszukane przestępstwo zostaje ukazane w tak interesujący sposób, że czytelnik wręcz zatraca się w oczekiwaniu na dalszy przebieg prowadzonego śledztwa. W przeciwieństwie do drugiego tomu opisana przez Larka historia jest spójna, uporządkowana i pozbawiona tych elementów, które początkowo utrudniały mi lekturę ,,Na tropie''. Oczywiście nadal na kartach powieści pojawiają się liczni bohaterowie, ale ich ilość została znacząco ograniczona w porównaniu do poprzedniego tomu. Warto zwrócić również uwagę, że w ,,Fatum'' autor nie skupił się tylko na wątkach dotyczących Kati i Harrego, którzy zdecydowanie wyróżniali się na tle pozostałych policjantów w drugiej części ,,Dekady''. Tym razem śledztwo zostało ukazane z perspektywy wszystkich funkcjonariuszy, biorących udział w próbie rozwiązania tej tajemniczej sprawy. W ten sposób poznajemy nie tylko życie prywatne Kati i Harrego, ale także problemy, które dotykają na co dzień Kowalskiego, Ostrowskiego i pozostałych członów ekipy śledczej.

,,Fatum'' to kryminał, który przenosi czytelnika do lat 90-tych. Charakterystyczne elementy tych czasów, ludzkie zachowania, odpowiedni klimat - wszystko to z zegarmistrzowską precyzją Larek odwzorował na łamach swojej najnowszej powieści. Dużym atutem tej książki jest przedstawiony przez pisarza proces śledczy. Poszczególne kroki czynione przez policjantów wydają się realistyczne. Śledząc losy tego dochodzenia miałem wrażenie, że wszystko to, co zostało opisane wydarzyło się naprawdę. Najnowsza książka Larka powinna przypaść do gustu osobom lubujących się w powieściach, w których śledztwo samo w sobie stanowi najważniejszy poruszony wątek, a dynamiczna akcja zachęca do pochłaniania kolejnych stron. ,,Fatum'' to zdecydowanie pozycja, którą musicie mieć i musicie ją przeczytać! Polecam!



Michał Larek
,,Fatum''
wyd. Czwarta Strona
Premiera: 17 października 2018 roku
Liczba stron: 441.







Dziękuję bardzo Wydawnictwu Czwarta Strona za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.



 

października 20, 2018

października 20, 2018

Anna Fryczkowska - Równonoc

Anna Fryczkowska - Równonoc
Seria na F/aktach zainicjowana przez Wydawnictwo Od deski do deski to cykl, który nie tylko szokuje, ale przede wszystkim pozwala czytelnikom na chwilę refleksji i daje możliwość przemyślenia pewnych spraw, o których zapominamy na co dzień. W październiku na księgarskim rynku ukazała się kolejna odsłona tej interesującej serii. Tym razem do grona autorów poruszających trudne tematy dołączyła Anna Fryczkowska. ,,Równonoc'' to historia opowiadająca o tajemniczych zaginięciach chłopców, które miały miejsce w województwie zachodniopomorskim pod koniec lat 90. 


Zachodniopomorskie, końcówka lat 90. i tajemnicze, niewyjaśnione zaginięcia nastolatków - to prawdziwe historie, które na łamach swojej książki odtworzyła Anna Fryczkowska. Pisarka nie skupiła się jednak na procesie śledczym, lecz na emocjach odczuwanych przez najbliższych, którzy nagle, z dnia na dzień stracili swoje pociechy.

Szymon, Darek, Jędrzej i Kamil w dniu, który zadecydował o dalszej egzystencji ich rodzin, nie wyróżniali się niczym szczególnym. Jędrzej i Kamil byli co prawda zbuntowanymi nastolatkami, którzy za swoje zachowanie zostali oddelegowani do ośrodka wychowawczego, ale w gruncie rzeczy nie mieli skłonności do agresji czy innych zachowań patologicznych. Nastolatków nie tylko łączyło miejsce zamieszkania, ale także ten sam wiek (14-15 lat) i podobny wygląd. Czy te cechy przyczyniły się do tego, że pewnego dnia zaginął po nich jakikolwiek ślad? Czy stali się ofiarami seryjnego mordercy lub bezwzględnego pedofila?

Anna Fryczkowska w ,,Równonocy'' stara się przede wszystkim oddać uczucia, jakie towarzyszyły rodzinom zaginionych chłopców w dniach poprzedzających tę tragedię i w okresie oczekiwania na ich ,,cudowne'' odnalezienie. Relacje matek zaginionych są opisane w sposób wstrząsający. Każda z nich do końca żyje nadzieją, że ich los wkrótce odmieni się. Kobiety próbują wszystkiego, by trafić na jakikolwiek ślad swoich synów. Wielokrotnie odwiedzają lokalne posterunki, rozwieszają plakaty, chodzą od domu do domu, licząc na zdobycie jakiejś ważnej informacji, a nawet konsultują się z jasnowidzami. Tata Darka w zupełnie inny sposób podchodzi do zaginięcia swojego syna. Mężczyzna poddaje się woli boskiej i w jakiś sposób godzi się z tym, że nie zobaczy już swojego syna. 

Fryczkowska na kartach swojej książki pokazuje w sposób niezwykle przejmujący wpływ tych wydarzeń na dalsze funkcjonowanie rodzin. Pustka w domu i brak jakichkolwiek informacji sprawiły, że nastąpił rozpad, pewne oddalenie się, zatracenie w rozpaczy tych, którzy wcześniej tworzyli kochającą się i wspierającą rodzinę. Wyraźnie zostało to ukazane na przykładzie najbliższych Szymona. 

Przystępując do lektury ,,Równonocy'' warto jednak mieć na uwadze, że zarysowana przez Fryczkowską fabuła jest fikcją literacką. Wydarzenia, na których oparła swoją powieść pisarka są prawdziwe, relacje i uczucia bohaterów również nie odbiegają od rzeczywistości, ale hipotezy dotyczące przyczyny nagłego zniknięcia chłopców są wytworem autorskiej wyobraźni. Takie wyjaśnienie tej historii wydaje się jednak wielce prawdopodobne i logiczne z punktu widzenia nie tylko czytelnika, ale przede wszystkim zrozpaczonego rodzica.

Na uwagę zasługuje także warstwa językowa w ,,Równonocy''. Fryczkowska w sposób umiejętny dostosowała wypowiedzi do przedstawionych w książce bohaterów. W ten sposób uwiarygodniła ich przeżycia, ich nastroje i pojawiające się wraz z upływem czasu zwątpienie, utratę nadziei na szczęśliwe zakończenie. 

,,Równonoc'' to książka, obok której trudno przejść obojętnie. Fryczkowska serwuje czytelnikom emocjonalny rollercoaster. Zapewne nikt z nas nie jest w stanie wyobrazić sobie, co czują rodzice, którzy nagle, w tak niejasnych okolicznościach, tracą swoje dzieci. Najgorszym cierpieniem dla nich wydaje się niemożność poznania prawdy, ta ciągle złudna nadzieja... I te właśnie emocje, tę rozpaczliwą wiarę odczuwa się, czytając najnowszą książkę Fryczkowskiej. To bez wątpienia ten typ literatury, który na długo pozostanie w czytelniczej świadomości. Polecam!


Anna Fryczkowska
,,Równonoc''
wyd. Od deski do deski
Premiera: 3 października 2018 roku
Liczba stron: 282.



Dziękuję bardzo Wydawnictwu Od deski do deski za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.




Copyright © 2016 Kryminalny Świat , Blogger