lipca 23, 2020

lipca 23, 2020

Magda Stachula - Strach, który powraca

Magda Stachula - Strach, który powraca
Magda Stachula jest często określana jako prekursorka thrillera psychologicznego w Polsce. Autorka zadebiutowała w 2016 roku bardzo dobrze ocenioną książką ,,Idealna''. Po tym sukcesie komercyjnym krakowianka wydala trzy kolejne pozycje. Do tej pory udało mi się zapoznać z jej dwoma thrillerami. Obie książki przypadły mi do gustu. Z dużym entuzjazmem przystąpiłem zatem do lektury jej nowej powieści ,,Strach, który powraca''. Stachula postanowiła napisać kontynuację losów bohaterów ,,Idealnej''. Jak ta pozycja wypadła na tle poprzednich jej książek?


Anita i Adam ponownie przeżywają trudne chwile w małżeństwie. Kobieta jest zmęczona wychowywaniem córki Amelki. W tej materii Anita praktycznie w ogóle nie może liczyć na pomoc zapracowanego męża. Okazuje się, że Adam pomimo składanych wcześniej obietnic ponownie wdał się w romans. Tymczasem Anita zaczyna dostawać dziwne przesyłki i niepokojące smsy. Czyżby jej spokój ponownie chciała zakłócić jej dawna prześladowczyni Marta?

Wydawało mi się, że kolejna książka Magdy Stachuli znowu mnie zachwyci. Niestety tym razem jestem trochę rozczarowany. Podobno książkę można czytać bez znajomości ,,Idealnej''. Ja nie sięgnąłem wcześniej po jej debiutancki thriller i o ile nie miałem większych problemów ze zrozumieniem fabuły, to jednak zabrakło mi odniesienia do wcześniejszej praskiej historii Anity i Adama. Dlatego moim zdaniem warto rozpocząć poznawanie losów bohaterów w kolejności chronologicznej.

Początek powieści mnie zaciekawił. Historia wykreowana przez Stachulę miała potencjał, ale niestety nie do końca został wykorzystany. Czytając poszczególne rozdziały odbiorca zaznajomiony ze stylem autorki jest w stanie wczuć się w ten charakterystyczny dla niej klimat powieści, ale ostatecznie ta aura tajemniczości nie wystarczyła, by mnie oczarować. W mojej ocenie najsłabszym elementem tej historii jest przewidywalność. Są co prawda pewne sekrety, których rozwiązanie może zaskoczyć, ale zdecydowanie większość znaków zapytania jest czytelna. Po piórze Magdy Stachuli spodziewałem się interesujących twistów i jakiegoś mocnego zakończenia. Niestety ,,Strach, który powraca'' nie przyniósł mi emocji, na które liczyłem.

Niezbyt przekonali mnie do siebie także główni bohaterowie. Niektóre zachowania Anity i Adama były zupełnie oderwane od rzeczywistości. Za plus warto jednak uznać szczegółowo opisany problem związany z trudem wychowania Amelki przez matkę. Stachula ukazuje nie tylko jasne strony macierzyństwa, ale także te, o których nie mówi się głośno. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego do tej historii została włączona postać Eryka. Dla mnie praktycznie nic on nie wniósł do tak wykoncypowanej fabuły.

,,Strach, który powraca'' to thriller, który miał mnie zwalić z nóg, wstrząsnąć mną. Niestety nie było mi dane odczuwać takich emocji. W toku lektury niektóre fragmenty zaciekawiły mnie, ale całościowo jestem zawiedziony. Liczyłem na więcej! 

Moja ocena: 5/10


Magda Stachula
,,Strach, który powraca''
wyd. Znak
Liczba stron: 364.
Premiera: 1 lipca 2020 roku.






Dziękuję Wydawnictwu Znak za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.







lipca 23, 2020

lipca 23, 2020

Sarah A. Denzil - Śmiertelne kłamstwa

Sarah A. Denzil - Śmiertelne kłamstwa
Sarah A. Denzil nie należy do anonimowych pisarek w naszym kraju. Brytyjska autorka ma już na koncie 20 powieści. Na początku lipca nakładem wydawnictwa Filia ukazała się jej piąta książka na naszym rodzimym rynku. ,,Śmiertelne kłamstwa'' to moje trzecie spotkanie z twórczością Denzil. Dwie poprzednie literackie przygody wspominam dobrze. Czy jej najnowsza książka także spełniła moje oczekiwania?


Heather i Rosie Sharpe po dziesięciu latach od znamiennego i kluczowego dla ich relacji wydarzenia spotykają się w momencie śmierci ich matki. Młodsza z sióstr, Heather, pragnie odbudować więź z Rosie, ale tajemnicze zaginięcie ich wspólnego przyjaciela Samuela Murraya nie daje jej spokoju. Heather podejrzewa, że jej siostra miała jakiś związek z wydarzeniami sprzed dekady. Ponowne przybycie kobiet do niewielkiej miejscowości Buckthorpe wzbudza nienawistne reakcje wśród okolicznej społeczności. Kiedy zatem Heather stara się rozwikłać zagadkę zaginięcia Samuela, ktoś pragnie za wszelką cenę nie dopuścić innych do poznania prawdy.

Akcja ,,Śmiertelnych kłamstw'' toczy się dwutorowo. Z jednej strony mamy relację z aktualnych wydarzeń, opisywanych przez jedną z sióstr. Druga z kolei nawiązuje do historii, którą wpłynęła na ich dalsze relacje. Oczywiście w finalnej odsłonie powieści te dwa obrazy połączą się w spójną całość. 

Sarah A. Denzil w ,,Śmiertelnych kłamstwach'' łączy elementy thrillera, kryminału, powieści obyczajowej z nastawieniem na psychologię postaci. Ten miszmasz w ogólnym rozrachunku przynosi pozytywny efekt. Książkę brytyjskiej autorki czyta się dobrze, a niektóre rozwiązania zaskoczą niejednego miłośnika prozy z dreszczykiem w tle.

Oczywiście historia wykreowana przez Denzil nie jest idealna. Niektóre twisty w moim odczuciu są przesadzone i trochę odrealnione. Poza tym w toku lektury strasznie irytowało mnie zachowanie Heather. Jej ciągłe zastanawianie się nad przeszłością i rolą w tychże wydarzeniach Rosie staja się po pewnym czasie męczące. Aż trudno uwierzyć, by dorosła kobieta miała taki problem z wyrażeniem swoich uczuć.

Jeśli chcecie sięgnąć po książkę, która zapewni wam dobrą rozrywkę na dwa wieczory, to ta pozycja na pewno nie okaże się błędnym wyborem. Polecam!

Moja ocena: 7/10


Sarah A. Denzil
,,Śmiertelne kłamstwa'' 
wyd. Filia
tłum. Joanna Grabarek
Liczba stron: 376.
Premiera: 2 lipca 2020 roku.







Dziękuję bardzo Filia Mroczna Strona za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.




lipca 20, 2020

lipca 20, 2020

Cara Hunter - Kto chce ich śmierci?

Cara Hunter - Kto chce ich śmierci?
,,Kto chce ich śmierci?'' to trzecia powieść brytyjskiej autorki Cary Hunter, która ukazała się w naszym kraju. Dwie poprzednie już za mną. O ile ,,Kto mieszka za ścianą?'' to thriller, który okazał się dla mnie strzałem w dziesiątkę, o tyle ,,Kto porwał Daisy Mason?'' to książka nierówna pod wieloma względami. Jak na tle jej poprzednich pozycji wypadła najnowsza odsłona kryminalnych przygód detektywa Adama Fowleya?


Adam Fowley i ekipa policji Thames Valley prowadzą dochodzenie w sprawie podpalenia rezydencji znajdującej się w renomowanej dzielnicy Oxfordu. Strażakom nie udaje się uratować życia 3-letniemu chłopcu. Jego starszy brat w ciężkim stanie trafia do okolicznego szpitala. Wszystko wskazuje na to, że dzieci znajdowały się same w domu. Gdzie w tym czasie byli ich rodzice? Dlaczego zaginął po nich jakikolwiek ślad? Dochodzenie śledczych i opinia strażaków wskazują na celowe podpalenie. Kto dopuścił się tak bestialskiej zbrodni?

Przystępując do lektury nowej powieści Cary Hunter warto być przygotowanym na to, że nie jest to typowy thriller. Nie do końca przypadł mi do gustu zabieg narracyjny wymyślony przez autorkę. Już na początku poznawania tej historii odczuwałem pewien dyskomfort związany z osobą mówiącą. Częsta zmiana narratora może być nieco chaotyczna dla niektórych czytelników. Dlatego istotne jest skupienie się na treści książki od pierwszych stron.

Charakterystyczną cechą stylu Cary Hunter jest wplatanie w fabułę powieści różnorakich form przekazu. W ,,Kto chce ich śmierci?'' odbiorca znajdzie, m.in. artykuły prasowe, wywiady telefoniczne, dokładny protokół sporządzony przez straż pożarną i wiele innych treści, które mają jakiś związek z prowadzonym dochodzeniem. Dla mnie taki sposób przekazania czytelnikowi kolejnych odsłon policyjnego śledztwa jest innowacyjny i stanowi novum w porównaniu do zbliżonych gatunkowo powieści.

Jeśli chodzi o intrygę kryminalną wykoncypowaną przez Hunter, to nie można mieć do niej większych zastrzeżeń. Opisana historia jest spójna, a poszczególne puzzle tej skomplikowanej układanki odkrywają smutną prawdę o rodzinie Esmondów. Po raz kolejny błędy z przeszłości mają wpływ na dalsze życie bohaterów. Poprzez retrospekcje sprzed wypadku Cara Hunter pokazuje skomplikowane relacje i niedopowiedzenia pomiędzy członkami najbliższej rodziny.

Najnowsza powieść Cary Hunter, co prawda nie zrobiła na mnie aż tak wielkiego wrażenia jak ,,Kto mieszka za ścianą?'', ale chęć poznania końcowego rozwiązania i ostateczna klamra wieńcząca te historie okazała się dla mnie satysfakcjonująca. Zabrakło mi w tym wszystkim bardziej interesujących zwrotów akcji i dreszczyku emocji.

Moja ocena: 6/10

Cara Hunter
,,Kto chce ich śmierci''
wyd. Filia
Przeł. Joanna Grabarek
Liczba stron: 385.
Premiera: 22 lipca 2020 roku.







Dziękuję bardzo Filia Mroczna Strona za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.



lipca 19, 2020

lipca 19, 2020

Elisabeth Carpenter - Tylko matka

Elisabeth Carpenter - Tylko matka
Thriller to zdecydowanie mój ulubiony gatunek literacki. W ostatnim jednak czasie moje gusta ewoluują. Jeszcze do niedawna zdecydowanie wolałem twórczość zagranicznych autorów, tworzących tego typu powieści. Obecnie jednak mój głód czytelniczy bardziej zaspokajają rodzimi pisarze. Czy Elisabeth Carpenter i jej książka ,,Tylko matka'' to kolejny thriller, o którym długo nie zapomnę albo wręcz przeciwnie, to następna powieść o niezbyt oryginalnej tematyce?


Po siedemnastu latach syn Erici Wright, Craig, opuszcza mury więzienia. Mężczyzna odsiedział wyrok za morderstwo. Pomimo upływu czasu mieszkańcy tej małej miejscowości nie potrafią zapomnieć o tym brutalnym czynie. Erica niemal codziennie musi walczyć z niechęcią lokalnej społeczności. Okoliczni mieszkańcy są przekonani, że to Craig jest odpowiedzialny za zniknięcie kolejnej młodej dziewczyny. Erica stara się wierzyć w niewinność syna. Z każdym jednak dniem ma coraz więcej wątpliwości. Dziwne zachowanie Craiga, jego agresywne usposobienie niepokoją Ericę do tego stopnia, że zaczyna obawiać się własnego syna. Na dodatek kobieta przed laty zataiła pewne ważne fakty przed organami ścigania. Czy Craig rzeczywiście jest mordercą? 

Bez wątpienia ,,Tylko matka'' to thriller, który pod wieloma względami różni się od innych podobnych fabularnie powieści. Przede wszystkim akcja tej powieści nie toczy się w jakimś zawrotnym tempie. Elisabeth Carpenter skupiła się na warstwie obyczajowej. Autorka w wyrazisty sposób ukazała funkcjonowanie życia w małej społeczności. W niewielkiej miejscowości żaden haniebny czyn nie ulega zapomnieniu. Craig, pomimo odbycia kary, pozostaje w oczach ludzi mordercą. Sąsiedzi Erici są przekonani, że to on stoi za zaginięciem następnej kobiety. 

Warto również zwrócić uwagę na klimat wykoncypowanej fabuły. W przeciwieństwie do wielu thrillerów niemal przez całą powieść z kolejnych kart tej historii wybrzmiewa pewien rodzaj nostalgii, smutku. Wiąże się to zwłaszcza z sytuacją głównej bohaterki. Erica, która przez siedemnaście lat żyła poza lokalną społecznością nie jest w stanie do końca poradzić sobie z targającymi nią emocjami. Na dodatek kobieta ma coraz większe wątpliwości odnośnie podjętej przed laty decyzji. 

Powieść Elisabeth Carpenter czyta się dość przyjemnie, ale z całą pewnością nie jest to pozycja pozbawiona wad. Zabrakło mi w tym wszystkim jakichś ciekawych twistów - takich zwrotów akcji, które wywróciłyby fabułę do góry nogami. Poza tym wykoncypowana przez autorkę fabuła jest przewidywalna. Zakończenie nie było dla mnie zaskakujące. Szybko domyśliłem się, kto tak naprawdę w tej grze pociąga za sznurki.

,,Tylko matka'' to thriller, który zadowoli zwłaszcza tych czytelników, dla których istotne w tego typu powieściach jest szczegółowo opisane tło obyczajowe. Dla miłośników historii z dreszczykiem w tle ta książka może okazać się rozczarowująca. Po przeczytaniu książki Elisabeth Carpenter mam mieszane odczucia. Co prawda w toku lektury nie kłębiły się w mojej głowie myśli o przedwczesnym odłożeniu książki na półkę, ale jednak liczyłem na coś więcej.

Moja ocena: 5,5/10

Elisabeth Carpenter
,,Tylko matka''
wyd. Albatros
tłum. Maria Olejniczak-Skarsgard
Liczba stron: 352.
Premiera: 03.06.2020 roku.







Dziękuję bardzo Wydawnictwu Albatros za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.




lipca 10, 2020

lipca 10, 2020

Ruth Ware - Pod kluczem

Ruth Ware - Pod kluczem
,,Pod kluczem'' to moje pierwsze spotkanie z twórczością Ruth Ware. Po zapoznaniu się z opisem fabuły liczyłem na sprawnie napisany thriller nawiązujący do klasycznej powieści gotyckiej. Dawno nie czytałem książki, w której jednym z ważnych wątków jest tajemnica starego domostwa. Czy brytyjskiej pisarce udało się stworzyć powieść łączącą w sobie elementy grozy i charakterystyczne dla thrillera napięcie?


Rowan Cain postanawia zmienić swoje dość nudne życie. Kobieta trafia na zachęcającą ofertę pracy niani i po pozytywnym przejściu rozmowy rekrutacyjnej decyduje się przyjąć propozycję rodziny Elincourtów. W starym domu Heatherbrae House zadaniem dziewczyny ma być opieka nad trójką dzieci. Wokół samej posiadłości istnieje wiele legend. Jakie tajemnice kryje ta oddalona od cywilizacji rezydencja? Dlaczego cztery wcześniejsze nianie zrezygnowały z tak intratnej posady? Jak w tej sytuacji odnajdzie się Rowan? 

Wiktoriański dom znajdujący się w znacznej odległości od miasta, liczne legendy związane z jego historią - to wszystko powinno być początkiem klimatycznej powieści gotyckiej. Czy tak jest jednak w przypadku książki Ruth Ware? Wydarzenia opisane przez główną bohaterkę w formie listów od początku są owiane jakąś tajemnicą, a kolejne strony wręcz zachęcają czytelnika do poznania losów rodziny Elincourtów. Pod tym względem powieść autorstwa Ruth Ware zasługuje na uznanie. Niestety pomimo pewnego klimatu, który udało się stworzyć autorce, zabrakło mi w tym wszystkim napięcia charakterystycznego dla powieści gotyckiej.

Postać głównej bohaterki niejednego czytelnika może wyprowadzić z równowagi. Nastroje Rowan zmieniają się jak w kalejdoskopie. Kobieta bywa irytująca, ale jej prawdziwe oblicze autorka ukazuje dopiero w finalnej części książki. Zakończenie jest może trochę przesadzone, ale absolutnie idealnie wpisuje się w trend charakterystyczny dla gatunku, jakim jest thriller. Pisarka odkrywa wszelkie sekrety, jakie skrywali bohaterowie, poprzez niedomówienia zachęca czytelników do własnej interpretacji dalszych losów Rowan.

,,Pod kluczem'' to powieść, której akcja rozgrywa się w dość wolnym tempie, ale sposób prowadzenia narracji i chęć poznania odpowiedzi na początkowe pytania działa na korzyść historii wykoncypowanej przez Ruth Ware. Pomimo kilku nużących fragmentów i braku napięcia oceniam pozytywnie pierwsze spotkanie z twórczością brytyjskiej autorki. Chętnie zapoznam się z jej następnymi książkami. Polecam!

Moja ocena: 6,5/10


Ruth Ware
,,Pod kluczem''
wyd. Czwarta Strona
Liczba stron: 416
Premiera: 1 lipca 2020 roku.









Dziękuję bardzo Wydawnictwu Czwarta Strona za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.




czerwca 11, 2020

czerwca 11, 2020

Ewa Przydryga - Bliżej, niż myślisz

Ewa Przydryga - Bliżej, niż myślisz
Lubię sięgać po thrillery psychologiczne. Do lektury nowej książki Ewy Przydrygi przystąpiłem w momencie, kiedy większość bookstagrama wyraziła już swoją opinię o tej pozycji. Praktycznie z każdej strony płynęły pozytywne recenzje, więc musiałem sam przekonać się, czy rzeczywiście jest to książka, która spełni moje oczekiwania. Czy rzeczywiście ,,Bliżej, niż myślisz'', to wciągający, zaskakując i mocny thriller?


Nika po traumatycznych przeżyciach stara się na nowo poukładać swoje życie. Walcząca z demonami przeszłości kobieta jest świadkiem tajemniczego wydarzenia, które ma miejsce w prowadzonym przez nią pensjonacie. Według niej ktoś zabił przebywającą w ośrodku kobietę. Czy rzeczywiście doszło do zbrodni? Czy można uwierzyć we wszystko to, co mówi osoba, która przyjmuje niezliczoną ilość leków i nadużywa alkoholu? Nika, nie zważając na lekceważący stosunek do sprawy ze strony policjantów, sama postanawia rozwikłać tę trudną zagadkę.

,,Bliżej, niż myślisz'' to książka, od której rozpocząłem przygodę z twórczością Ewy Przydrygi. Z całą pewnością nie było to moje ostatnie spotkanie z jej prozą. Jej najnowsza bowiem pozycja zgodnie z opisem umieszczonym na okładce wciąga w wir rozgrywających się wydarzeń. Duży wpływ na taki odbiór tej książki ma narracja pierwszoosobowa. Napisanie powieści z tej perspektywy nie jest łatwym zadaniem, ale autorce udało się oddać w pełni emocje głównej bohaterki.

Największym plusem tej książki jest w mojej ocenie niezwykle przekonujący obraz kobiety pokiereszowanej przez życie. Czytelnik, śledząc poszczególne sceny tej historii odczuwa na własnej skórze emocje, jakie targają główną bohaterką. Wielkie brawa należą się szczególnie za opis bolesnych wspomnień (tzw. flashbacków), które pod wpływem stresu często dotykają Nikę. Zostało to naprawdę ukazane w sposób plastyczny.

Książka utrzymana jest w dość mrocznym klimacie. Gdynia przedstawiona oczami bohaterki to miasto, w którym niebezpieczeństwo może czyhać na każdym kroku. Emocje targające Niką, jej traumatyczne wspomnienia i zaangażowanie w bieżące śledztwo sprawiają, że trudno tak naprawdę stwierdzić, czy kobieta rzeczywiście była świadkiem zbrodni. Ewa Przydryga skonstruowała ciekawą intrygę, podsuwając często odbiorcom mylne tropy. Co prawda domyśliłem się pewnych elementów fabularnych i poszczególnych rozwiązań, ale nie miało to jednak znaczenia, biorąc pod uwagę całościowy odbiór książki. 

,,Bliżej, niż myślisz'' to taka książka, od której trudno oderwać się, ale nie jest też pozbawiona wad. Są fragmenty, które wbijają w fotel i sprawiają, że historia Niki staje się nieodkładalna, ale są też sceny nieco nużące. Pod tym względem jest to trochę nierówna pozycja. Czytając daną powieść zwracam też uwagę na realizm toczących się wydarzeń. I muszę przyznać szczerze, że część rozwiązań wymyślonych przez Przydrygę raczej na pewno nie mogłaby mieć miejsca w rzeczywistości. 

Ewa Przydryga stworzyła wciągającą, trzymającą w napięciu historię, z którą warto zapoznać się. Jest to jeden z lepszych thrillerów psychologicznych, jakie miałem przyjemność czytać w tym roku. Cieszę, że na naszym rynku wydawniczym są autorzy, którzy tworzą tak dobre powieści w tym gatunku. Polecam!

Moja ocena: 7,5/10


Ewa Przydryga
,,Bliżek, niż myślisz''
wyd. Muza
Premiera: 20 maja 2020 roku
Liczba stron: 320.








Dziękuję bardzo Wydawnictwu Muza za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji!


czerwca 08, 2020

czerwca 08, 2020

Julie Clark - Ostatni lot

Julie Clark - Ostatni lot
Są takie książki, które dzięki udanej promocji docierają do znacznie większej ilości czytelników niż przeciętne pozycje pozbawione takiej reklamy. Szczerze mówiąc mam ambiwalentny stosunek do powieści, o których mówią i piszą niemal wszyscy. Zazwyczaj bowiem okazuje się, że thriller, który miał trzymać w napięciu i elektryzować od początku do końca niestety nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań. Dlatego z dużym dystansem sięgam po tego typu literaturę. Przed przystąpieniem do lektury ,,Ostatniego lotu'' zapoznałem się z kilkoma opiniami o tej książce. Większość z nich była pozytywna. Z własnego doświadczenia wiem jednak, że to, co podoba się dużej grupie odbiorców, nie do końca trafia w moje gusta czytelnicze. Jakie odczucia towarzyszyły mi w toku przerzucania kolejnych stron książki Julie Clark?


Wydaje się, że Claire ma wszystko, by czuć się szczęśliwą. Żyje u boku zamożnego, szanowanego męża, ma piękny dom i może pozwolić sobie na więcej niż przeciętni ludzie. Niestety tak naprawdę kobieta od wielu lat planuje wyrwać się z tego zakłamanego świata. Claire pragnie uciec od męża, który na każdym kroku poniża ją i znęca się nad nią psychicznie i fizycznie. Los sprawia, że na lotnisku Claire spotyka Evę, która także chciałaby zapomnieć o swojej dotychczasowej egzystencji. Kobiety zamieniają się biletami. Samolot, którym miała podróżować Claire ulega wypadkowi. Kiedy wszyscy myślą, że kobieta jest jedną z ofiar feralnego lotu, Claire pragnie rozpocząć nowe życie. Czy uda jej się jednak uciec przed przeszłością? Jakie niespodzianki czekają na nią w nowym miejscu? Czy Eva była z nią całkowicie szczera?

,,Ostatni lot'' to książka, która jest reklamowana jako thriller. Nie do końca jednak mogę zgodzić się z tą klasyfikacją gatunkową. Owszem są elementy typowe dla tego typu literatury, ale o wiele bliżej tej książce do powieści obyczajowej. Od razu mogę was jednak uspokoić, że tym razem nie będę narzekał. Powieść Julie Clark całościowo przypadła mi do gustu. Przede wszystkim podobał mi się koncept fabularny i poszczególne rozwiązania, które miały kluczowy wpływ na losy obu kobiet. 

Oprócz zaskakujących zwrotów akcji na uznanie zasługuje przede wszystkim warstwa obyczajowa. Clark w ,,Ostatnim locie'' przykłada dużą wagę do problemów kobiet. Książka jest napisana z perspektywy dwóch bohaterek. Zarówno Claire, jak i Eva, próbują zerwać z dotychczasowym życiem. Ich celem jest ucieczka od mężczyzn, którzy nie spełnili ich oczekiwań. W tej książce bohaterowie męscy są ukazani w jak najgorszym świetle. Kobieta, z ich punktu widzenia, powinna pełnić rolę służebną wobec swojego męża czy partnera w interesach. Clark przeciwstawia się takim stereotypom i pokazuje, że nawet z najbardziej beznadziejnej sytuacji można wyjść obronną ręką. 

Akcja powieści toczy się w dość wolnym tempie. Są momenty, kiedy napięcie sięga zenitu, ale też pojawiają się fragmenty dość nużące i niewiele wnoszące do wykoncypowanej przez autorkę fabuły. Jest to książka pod tym względem nierówna. Czasami miałem wrażenie, że pisarka zamiast na jakości skupiła się na ilości, co nie do końca okazało się strzałem w dziesiątkę.

,,Ostatni lot'' to debiutancka powieść Julie Clark. Po takim udanym początku z pewnością w przyszłości sięgnę po jej następne pozycje. Jeśli lubicie książki z ukrytym przesłaniem w tle, to ta powieść powinna was zadowolić. Polecam!

Moja ocena: 7/10


Julie Clark 
,,Ostatni lot''
wyd. Muza
przeł. Paweł Wolak
Premiera: 3 czerwca 2020 roku.
Liczba stron: 448.








Dziękuję bardzo Wydawnictwu Muza za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.




czerwca 07, 2020

czerwca 07, 2020

Marcel Moss - Pokaż mi

Marcel Moss - Pokaż mi
Dwie pierwsze książki autorstwa Marcela Mossa przypadły mi do gustu. Z ciekawością i z pełnym napięcia oczekiwaniem wypatrywałem jego nowej pozycji. Kiedy jednak zobaczyłem, że tym razem twórca znanego profilu w social mediach napisał thriller erotyczny, to byłem lekko przerażony. Jak zapewne wiecie nie sięgam po taką tematykę, ale w tym przypadku zrobiłem odstępstwo. Po udanych jakościowo wcześniejszych powieściach liczyłem na to, że ,,Pokaż mi'' to będzie kolejna emocjonująca lektura. Na szczęście tym razem moje obawy okazały się nieuzasadnione.


Łukasz to młody i ambitny mężczyzna, który od pewnego czasu zmaga się z problemami w życiu prywatnym i zawodowym. W pracy nie potrafi poradzić sobie z wymagającą i nastawioną do niego negatywnie szefową. Jego siedmioletni związek przechodzi kryzys. Łukasz czuje się emocjonalnie wypalony i potrzebuje nowych bodźców. Za namową przyjaciela decyduje się na zainstalowanie  w swoim telefonie aplikacji ,,Pokaż mi''. W tej wirtualnej rzeczywistości użytkownicy walczą o zdobycie jak największej ilości punktów. Główną nagrodą jest spotkanie z tajemniczą Królową. Osoba, o której względy walczą mężczyźni wymyśla dla nich wiele nietuzinkowych zadań. Często te polecenia są związane ze sferą erotyczną. Z każdym dniem znudzony swoim związkiem Łukasz coraz bardziej angażuje się w relację z Królową. Za wszelką cenę pragnie wspiąć się na pierwsze miejsce w rankingu, by spotkać się z tą niezwykle tajemniczą i podniecającą postacią.

Kilka dni po skończonej lekturze mogę wam śmiało napisać, że Marcel Moss trzyma poziom. ,,Pokaż mi'' to taki typ powieści, która wciąga od pierwszej do ostatniej strony. W tej książce są oczywiście elementy erotyczne, ale nie obawiajcie się, to nie jest pozycja opisująca szczegółowo aspekty życia seksualnego. Miłośnicy twórczości Blanki Lipińskiej mogą poczuć się rozczarowani. Z kolei zwolennicy mocnych i zaskakujących thrillerów z całą pewnością będą usatysfakcjonowani.

Powieści Marcela Mossa uczą. W ,,Pokaż mi'' autor uzmysławia swoim czytelnikom, jakie niebezpieczeństwa czyhają na nas w internecie. Kto tak naprawdę zapoznaje się ze wszelkimi regulaminami przed zaakceptowaniem warunków korzystania z danej aplikacji? Czy człowiek jest w stanie złamać swoje zasady, by osiągnąć swój cel i wygrać spotkanie z osobą, o której tak naprawdę nic nie wie? To tylko część kwestii poruszonych przez autora w jego najnowszej książce. 

Historia Łukasza elektryzuje od początku, a Marcel Moss w swoim stylu zaskakuje niekonwencjonalnymi rozwiązaniami. Naprawdę czapki z głów dla tych, którzy wpadli na końcowe rozwiązanie i rozszyfrowali tożsamość Królowej! W przypadku tej powieści po raz kolejny przeszłość ma wpływ na ludzkie zachowanie w życiu dorosłym. Traumy z dzieciństwa tkwią w człowieku niczym zadra i bez fachowej pomocy trudno z nimi walczyć.

Jedynym minusem dla mnie jest postać głównego protagonisty. Jego zachowania były dla mnie trochę arealne. Jakoś trudno mi uwierzyć, by człowiek będący na odpowiednim stanowisku, wykształcony dał się aż tak omamić anonimowej Królowej. 

Jeśli lubicie dobre thrillery, to z całą pewnością powinniście przeczytać ,,Pokaż mi''. Koncept wymyślony przez Marcela Mossa jest niezwykle oryginalny, a zakończenie jest zaskakujące. Nie spodziewałem się aż takiego zwrotu akcji. Z każdą kolejną powieścią Marcel Moss udowadnia swój literacki talent! Mam wrażenie, że autor dopiera rozkręca się! Musicie przeczytać ,,Pokaż mi''. Polecam!


Moja ocena: 8,5/10



Marcel Moss
,,Pokaż mi''
wyd. Filia
Premiera: 3 czerwca 2020 roku.
Liczba stron: 382.









Dziękuję bardzo Filia Mroczna Strona za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.














maja 31, 2020

maja 31, 2020

Jenny Blackhurst - Ktoś tu kłamie

Jenny Blackhurst - Ktoś tu kłamie
Jenny Blackhurst co prawda zadebiutowała stosunkowo niedawno, ale już ma na swoim koncie kilka powieści. W Polsce w maju nakładem wydawnictwa Albatros została wydana jej piąta pozycja ,,Ktoś tu kłamie''. Do tej pory przeczytałem wszystkie książki pisarki. Jej pierwsze trzy thrillery zdecydowanie przypadły mi do gustu, ale niestety jej ostatnia powieść ,,Noc, kiedy umarła'' nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Czy podobne odczucia towarzyszyły mi podczas lektury ,,Ktoś tu kłamie''?


Rok temu na zamkniętym osiedlu Severn Oaks ginie w tajemniczych okolicznościach Erica Spencer. Policjant prowadzący dochodzenie, pomimo wielu wątpliwości, uznaje, że kobieta zmarła w wyniku wypadku. Po wielu miesiącach od jej śmierci w mediach społecznościowych nieznany autor umieszcza informację, że już wkrótce ujawni, co tak naprawdę stało się z Ericą i kto odpowiada za jej morderstwo. Wszystko ma wyjaśnić się w serii podcastów nazwanych przez tajemniczego twórcę ,,Prawda o Erice''. Wśród podejrzanych jest sześciu członków lokalnej społeczności. Każdy z nich skrywa jakąś tajemnicę. Gdy tuż po ujawnieniu informacji o planowanym cyklu podcastów znika jedna z osób, która uczestniczyła w pamiętnej imprezie, wydaje się, że mogła być w jakiś sposób powiązana ze śmiercią Erici. 

Niestety, ale muszę szczerze przyznać, że to już druga kolejna książka Blackhurst, która nie wywołała we mnie czytelniczej euforii. Przystępując do lektury ,,Ktoś tu kłamie'' liczyłem na trzymającą w napięciu historię, a otrzymałem powieść, która co prawda w jakimś stopniu wciąga w wir rozgrywających się wydarzeń, ale koniec końców wykoncypowana przez autorkę fabuła niczym nie wyróżnia się na tle książek, utrzymanych w podobnej konwencji. Koncept bogatej dzielnicy i sekretów skrywanych przez mieszkańców to dość częsty zabieg wykorzystywany przez autorów thrillerów. Miałem nadzieję, że Blackhurst zaskoczy mnie oryginalnymi rozwiązaniami, ale tym razem zdecydowanie zabrakło efektu wow.

Autorce w mojej opinii udało się stworzyć odpowiedni klimat - idealny dla wydarzeń powiązanych z zamkniętą przestrzenią i ludźmi, którzy teoretycznie powinni o sobie wiedzieć wszystko. W toku kolejnych odcinków, których celem jest ujawnienie prawdy o Erice, na jaw wychodzą skrzętnie skrywane przez mieszkańców sekrety. W pewnym momencie miałem jednak wrażenie, że czytam scenariusz kiepskiej opery mydlanej. Ponadto protagoniści wykreowani przez autorkę nie wyróżniają się niczym szczególnym. Ich zachowania, ich relacje są sztuczne.

Pomimo jednak tych zgrzytów, które towarzyszyły mi podczas przerzucania kolejnych stron ,,Ktoś tu kłamie'', muszę przyznać, że nie wszystkie elementy świata przedstawionego należy zapisać po stronie minusów. Oprócz wciągającej historii warto zwrócić uwagę także na ciekawe i dość zagmatwane zakończenie książki. Autorka, tak jak w przypadku poprzednich powieści, udowodniła, że uwielbia bawić się z czytelnikiem w przysłowiowego kotka i myszkę. Blackhurst potrafi wyprowadzić odbiorcę w pole. Naprawdę czapki z głów dla tych, którzy zdołali rozwiązać tą skomplikowaną zagwozdkę.

Jeśli lubicie książki z lekkim dreszczykiem emocji, to ta powieść powinna was zadowolić. Mnie osobiście ta książka rozczarowała. 


Moja ocena: 4,5/10


Jenny Blackhurst
,,Ktoś tu kłamie''
wyd. Albatros
tłum. Maria Gębicka-Frąc
Premiera: 6 maja 2020 roku
Liczba stron: 384.








Dziękuję bardzo Wydawnictwu Albatros za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.











Copyright © 2016 Kryminalny Świat , Blogger