lutego 24, 2020

lutego 24, 2020

Nicola Rayner - Dziewczyna, którą znałaś

Nicola Rayner - Dziewczyna, którą znałaś
Ostatnio nie mam szczęścia do dobrych thrillerów. Trafiam na książki, które zgodnie z zapowiedzią na okładce powinny zapierać dech w piersiach, a koniec końców okazują się przeciętną pozycją, o której długo nie będę wspominał. Ten stan rzeczy miała zmienić debiutancka powieść Nicoli Rayner ,,Dziewczyna, którą znałaś'. O tej książce bardzo dużo pisze się w social mediach. Praktycznie na każdym kroku można spotkać opinię odnośnie tego thrillera. Czy w tym przypadku jest to jednak dobra kampania marketingowa czy jednak rzeczywiście jest to wciągająca i trzymająca w napięciu powieść?


Alice w pociągu zauważa kobietę podobną do dziewczyny, która zaginęła przed piętnastoma laty. Ruth, bo tak się nazywała, była jedną z byłych dziewczyn jej męża George'a. Mężczyzna w czasach studenckich uchodził za kobieciarza. Zaginięcie Ruth i dziewczyna do złudzenia ją przypominającą nie dają Alice spokoju. Kobieta pragnie poznać tajemnice związane z jej niespodziewanym zniknięciem. Czy Ruth żyje? Jaką rolę w tym wszystkim odegrał jej mąż? 

,,Nowa Dziewczyna z pociągu. Doskonała powieść, z zakończeniem, które zapiera dech w piersiach''. Tak o tej książce napisał znany brytyjski tygodnik Observer. Niestety nie mogę zgodzić się z tą opinią. O ile ,,Dziewczyna z pociągu'', która dzięki udanej promocji trafiła do wielu czytelników, była przeciętnym thrillerem, o tyle powieść Rayner zupełnie nie zrobiła na mnie wrażenia.

Fabuła powieści została ukazana z perspektywy trzech kobiet. Każda z nich ma coś wspólnego z tytułową ,,Dziewczyną, którą znałaś''. Trzy główne protagonistki odkrywają krok po kroku historię swojego życia, która jest nierozerwalnie związana z życiem studenckim w St Anthony's. Wszystkie te wspomnienia skupiają się w dużej mierze na egzystencji rudowłosej i charyzmatycznej Ruth. Pomimo jednak ciekawie wykoncypowanej fabuły i dość wciągającego początku z każdą kolejną stroną byłem coraz bardziej zmęczony tą historią. Zabrakło mi w tej powieści przede wszystkim elementów charakterystycznych dla thrillera. Debiutancka powieść Nicoli Rayner nie trzyma w napięciu. Akcja toczy się w dość żółwim tempie, a ilość interesujących zwrotów fabularnych można policzyć na palcach jednej ręki. W pewnym momencie chciałem już nawet porzucić lekturę tej książki, ale miałem nadzieję, że w końcu czymś mnie ta pozycja zaskoczy. Czekałem na zakończenie, które całkowicie odmieni moją opinię odnośnie tej powieści. Niestety finalne rozwiązanie wykoncypowanej zagadki, tak jak i pozostałe składowe książki, nie wyróżniło się niczym szczególnym.

Na plus zasługuje jedynie bardzo dobra kampania promocyjna książki zorganizowana przez wydawnictwo, a także poruszenie kilku ważnych problemów społecznych (wykorzystywanie seksualne, walka z własną orientacją seksualną).

Ostatnie wersy ,,Dziewczyny, którą znałaś'' są pewnym niedopowiedzeniem. Być może stanowią również furtkę do napisania dalszych losów tej historii. Ja niestety nie sięgnę już po kolejną książkę autorki. Pamiętajcie jednak, że ilu czytelników, tyle opinii. Być może wam bardziej przypadnie do gustu książkowy debiut Nicoli Rayner!


Moja ocena: 3,5/10


Nicola Rayner
,,Dziewczyna, którą znałaś''
wyd. W.A.B.
tłum. Agnieszka Walulik
Premiera: 26 lutego 2020 roku
Liczba stron: 368.








Dziękuję bardzo Wydawnictwu W.A.B. za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.



lutego 20, 2020

lutego 20, 2020

Shari Lapena - Ktoś, kogo znamy

Shari Lapena - Ktoś, kogo znamy
Opinie o książkach Shari Lapeny krążą w social mediach. Zazwyczaj czytelnicy chwalą pisarkę. Część z nich określa ją nawet mianem kanadyjskiej królowej thrillera. W związku z tym, że pod koniec stycznia nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka ukazała się nowa książka pisarki ,,Ktoś, kogo znamy'' postanowiłem zweryfikować opinie innych odbiorców i na własnej skórze przekonać się, czy styl Shari Lapeny przypadnie mi do gustu.


Na przedmieściach niewielkiego amerykańskiego miasteczka dochodzi do tajemniczego zaginięcia jednej z mieszkanek, pięknej Amandy. Policjanci podejrzewają, że kobieta z własnej woli opuściła męża. Wkrótce jednak śledczy trafiają na zwłoki Amandy. Wszystko wskazuje na to, że zamordował ją ktoś z jej najbliższego otoczenia. Tymczasem Olivia, jedna z sąsiadek ofiary, jest zaniepokojona dziwnym zachowaniem syna. Raleigh pod nieobecność właścicieli domów wkrada się do środka i korzysta z ich komputerów. Czy chłopak mógł trafić na coś znaczącego? Kto przyczynił się do śmierci Amandy? Jakie tajemnice skrywają mieszkańcy tego wydawałoby się nudnego osiedla?

Z całą pewnością to było moje pierwsze i ostatnie spotkanie z twórczością Shari Lapeny. Po przeczytaniu ,,Ktoś, kogo znamy'' nie jestem w stanie zrozumieć tych wszystkich zachwytów wokół tej pozycji. Tak naprawdę nic mnie w tej historii nie zaciekawiło. Po pierwsze koncept fabularny jest wtórny. W pewnym momencie domyśliłem się, kim jest sprawca tego całego zamieszania. Zakończenie, jak przystało na konwencję thrillera, jest dość pospolite i absolutnie nie jest jakieś odkrywcze. Po drugie, czytając tę książkę miałem wrażenie, że jej autorem jest jakiś nowicjusz, ktoś kto dopiero rozpoczyna swoją pisarką karierę. Być może to wina tłumacza, ale styl tej powieści w moim odczuciu stoi na niskim poziomie. Wymiana zdań pomiędzy bohaterami jest sztuczna. Sami protagoniści zachowują się w sposób absurdalny. Przecież w prawdziwym świecie nikt nie podjąłby się takich rozwiązań jak Olivia. Nie chcę wam zdradzać szczegółów, ale jeśli sięgnięcie po tę książkę, to zapewne odkryjecie więcej dziwnych zachowań bohaterów.

Dużym minusem jest także błąd popełniony przez wydawcę. Opis książki znajdujący się na okładce thrillera ma się nijak do tego, co odkryjemy w toku lektury. Przecież tożsamość myszkującego w domach nastolatka poznajemy już na początku powieści...

Z przykrością muszę stwierdzić, że ,,Ktoś, kogo znamy'' to pozycja, która nie wywarła na mnie żadnego wrażenia. To kiepskiej jakości thriller. Czytając tę książkę wydawało mi się, że śledzę losy bohaterów niskobudżetowej opery mydlanej. Jedynym plusem jest to, że zdołałem przebrnąć przez tę książkę. 

,,Ktoś, kogo znamy'' to podobno trzymający w napięciu thriller. Dziwne, że podczas lektury tej książki  na moich ustach często pojawiał się uśmiech. Dawno nie czytałem czegoś tak absurdalnego. W związku z tym nie polecam najnowszej książki Shari Lapeny. Warto, abyście jednak sami przekonali się, czy autorka słusznie jest uznawana za królową kanadyjskiego thrillera. 


Moja ocena: 2,5/10


Shari Lapena
,,Ktoś, kogo znamy''
wyd. Zysk i S-ka
tłum. Piotr Kuś
Premiera: 29 stycznia 2020 roku
Liczba stron: 335.







Dziękuję bardzo Wydawnictwu Zysk i S-ka za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.




lutego 18, 2020

lutego 18, 2020

Caroline Mitchell - Prawda i kłamstwa

Caroline Mitchell - Prawda i kłamstwa
Przed przystąpieniem do lektury powieści ,,Prawda i kłamstwa'' nie znałem wcześniejszej twórczości Caroline Mitchell. Opis fabuły oraz fakt, że autorka przez lata wykonywała zawód policyjnej śledczej sprawiły, że zdecydowałem się przeczytać jej najnowszą książkę wydaną w języku polskim. Czy ,,Prawda i kłamstwa'' to jeden z tych thrillerów, o którym dość szybko zapomnę, czy też jest to jedna z książek, o których mówi się, że są nieodkładalne?


Amy Winter, ceniona komisarz policji, po śmierci ojca, dowiaduje się prawdy o swoim pochodzeniu. Okazuje się, że biologicznymi rodzicami śledczej są słynni seryjni mordercy. Lillian Grimes, jej rodzona matka, podejmuje z Amy mroczną grę. Kobieta po latach milczenia postanawia wskazać miejsca pochówku trzech zamordowanych dziewczyn. Amy musi jednak zgodzić się na jej warunki. Tymczasem grupa dowodzona przez komisarz Winter prowadzi sprawę uprowadzenia nastoletniej Hermione. Czy to zdarzenie jest w jakiś sposób powiązane z odsiadującą wyrok Lillian Grimes? Czy Amy przytłoczona informacjami o swoim pochodzeniu pokona demony przeszłości i zdoła w odpowiednim czasie trafić na ślad porwanej dziewczyny?

,,Prawda i kłamstwa'' to thriller, którego największą zaletą w moim odczuciu jest oryginalny koncept fabularny. Caroline Mitchell nie oszczędza głównej protagonistki i niemal na każdym kroku rzuca jej kłody pod nogi. Oprócz wciągającej akcji i charakterystycznej komisarz ważną rolę w powieści pełni jej biologiczna matka Lillian Grimes. Pisarce udało się w sposób przekonujący ukazać kobietę, która z jednej strony potrafi wczuć się w rolę matki, a z drugiej strony nie odczuwa żadnego współczucia dla rodzin, które straciły bliskich w wyniku jej chorych fascynacji. Lillian to idealny przykład psychopatycznej jednostki - zepsutej, niebezpiecznej i doskonale ukrywającej emocje.

Caroline Mitchell nie zrezygnowała oczywiście z charakterystycznych dla thrillera zwrotów akcji. Te zabiegi fabularne nie pojawiają się jednak na kartach powieści z taką częstotliwością, jak w innych tego typu książkach. Dzięki temu każdy taki niespodziewany cliffhanger sprawia, że czytelnik pragnie poznać dalsze losy bohaterów. 

Oprócz intrygi kryminalnej autorka skupiła się także na warstwie obyczajowej. Odbiorca poznaje historię Amy - z perspektywy jej własnych wspomnień i aktualnych wydarzeń, które wiążą się z jej mroczną przeszłością. Caroline Mitchell w książce porusza również tematykę psychicznego i fizycznego znęcania się oraz wskazuje na problem molestowania w miejscu pracy. 

Zakończenie powieści bez wątpienia mogę zapisać po stronie plusów. Pisarce udało się połączyć wszystkie zarysowane wątki w jedną całość, co świadczy o wysokiej jakości powieści. W mojej ocenie Mitchell za bardzo jednak weszła w rolę i w finalnej części książki wprowadziła dość absurdalne rozwiązanie. Rozumiem, że autorka tym posunięciem chciała wywołać spustoszenie w głowie czytelnika, ale jednak w tym przypadku warto zacytować znane i stare porzekadło: ,,Co za dużo, to niezdrowo''.

,,Prawda i kłamstwa'' to moje pierwsze i na pewno nie ostatnie spotkanie z twórczością Caroline Mitchell. Jeśli macie już dość sztampowych thrillerów, to warto zagłębić się w historię Amy i poczuć na własnej skórze emocje, jakie towarzyszą bohaterom tej książki. Polecam!

Moja ocena: 7/10.




Caroline Mitchell
,,Prawda i kłamstwa''
wyd. Zysk i S-ka
Tłum. Ewa Wojtczak
Premiera: 11.02.2020 roku
Liczba stron: 386.








Dziękuję bardzo Wydawnictwu Zysk i S-ka za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.






lutego 11, 2020

lutego 11, 2020

Max Czornyj - Grób

Max Czornyj - Grób
Max Czornyj nie zwalnia tempa! 12 lutego na półkach księgarskich pojawi się kolejna książka autora. ,,Grób'' to druga odsłona kryminalnej serii z komisarz Lizą Langer i profilerem Orestem Rembertem. Mimo że ostatnie pozycje, które wyszły spod pióra pisarza, nie do końca przypadły mi do gustu, to ,,Ślepiec'', premierowa część cyklu, spełnił pokładane w nim oczekiwania. Czy podobne odczucia towarzyszyły mi przy lekturze ,,Grobu''?


W jednym z lasów pod Gdańskiem robotnicy trafiają na masowy grób. Znajdują w nim szczątki kilku ofiar. Początkowo wydaje się, że są to zwłoki osób zamordowanych przez nazistów. Wiele wskazuje na to, że spoczywający w grobie ludzie zostali poddani eksperymentom naukowym. W toku prowadzonego śledztwa wychodzą na światło dzienne zaskakujące informacje. Liza Langer i Orest Rembert walczą z czasem, by znaleźć osobę, która interesuje się zwłokami znalezionymi w grobie, a także wpaść na ślad tajemniczego nadawcy, nękającego znanego gdańskiego biznesmena. Co łączy te trudne do rozwikłania zagadki? Czy Lizie i Orestowi uda się powiązać to wszystko w jedną całość?

Po niezbyt udanych ostatnich częściach cyklu z komisarzem Erykiem Deryło, a także po dość nużącym thrillerze psychologicznym ,,Inna'' powrócił Max Czornyj, którym zachwycałem się zwłaszcza na początku jego literackiej kariery. Tym razem autor wykoncypował dla swoich czytelników intrygującą zagadkę kryminalną. Ważnym ogniwem prowadzonego śledztwa są wątki historyczne. Czornyj w ,,Grobie'' odwołał się do prawdziwych wydarzeń, które miały miejsce w 1938 roku. 

W książce nie zabrakło oczywiście charakterystycznych elementów stylu czornyjowskiego. Pisarz nie zrezygnował z brutalnych opisów zbrodni. Obrazy znęcania się psychopatycznej jednostki nad ofiarą przemawiają do czytelniczej wyobraźni. Nie wiem, skąd Max czerpie te pomysły... Te turpistyczne opisy są z jednej strony odrażające, ale z drugiej jest w tym coś fascynującego, co trudno wyrzucić z głowy. Czytając nową powieść Czornyja na pewno nie będziecie narzekać na nudę. Poszczególne rozdziały są krótkie i niemal każdy z nich kończy się jakimś cliffhangerem. Czasami tych nagłych zwrotów akcji jest trochę za dużo, ale w pełni rozumiem zastosowanie takiego zabiegu fabularnego. Dzięki temu trudno oderwać się od historii wykreowanej przez autora.

Max Czornyj stworzył intrygującą postać psychopatycznego mordercy. Ukazał jednostkę, która pod przykrywką dobrych intencji dokonuje okropnych czynów. W moim odczuciu zakończenie powieści oraz motywacja sprawcy tego całego zamieszania jest jak najbardziej przekonująca.

Niestety nadal nie przemawiają do mnie główni bohaterowie tego cyklu. Oboje zmagają się z problemami i trochę mnie męczyła ta cała otoczka wokół ich traumatycznej przeszłości. Poza tym zarówno Orest, jak i Liza, przypominają mi pewnych znanych protagonistów z poczytnej serii. Czasami miałem wrażenie, że śledzę losy tych właśnie bohaterów...

,,Grób'' to thriller, z którym warto zapoznać się. Wciągająca fabuła, intrygujące rozwiązania i niepowtarzalny styl - takiego Czornyja lubię i liczę na to, że kolejne jego pozycje będą utrzymane na podobnym poziomie. 

 Moja ocena: 7/10


Max Czornyj
,,Grób''
wyd. Filia
Premiera: 12 lutego 2020 roku.
Liczba stron: 399.








Dziękuję bardzo wydawnictwu Filia Mroczna Strona za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.







lutego 10, 2020

lutego 10, 2020

Annie Ward - Piękne zło

Annie Ward - Piękne zło
Postanowiłem, że w tym roku sięgnę po kilka pozycji, które nie do końca wpisują się w konwencję bloga. Od czasu do czasu warto odpocząć od ulubionych gatunków. ,,Piękno zło'' autorstwa Annie Ward nie miało być jednak próbą chwilowego wytchnienia od tematyki kryminalnej. Zgodnie bowiem z informacją na okładce jest to thriller psychologiczny. Czy rzeczywiście jest to książka utrzymana w nurcie domestic noir?


Maddie i Ian poznali się w dość niecodziennych warunkach za granicą. Ich uczucie przetrwało wiele trudnych momentów i po latach postanowili sformalizować swój związek. Wydaje się, że para, która wydała na świat syna Charliego, tworzy szczęśliwą i kochającą rodzinę. To jednak tylko pozory! Na światło dzienne wychodzą problemy, z jakimi zmagają się małżonkowie. Wkrótce w ich domu rodzinnym dochodzi do tragedii. 

Niestety, ale pierwsze moje spotkanie z twórczością Annie Ward nie przebiegło zgodnie z oczekiwaniami. ,,Piękne zło'' bowiem nie jest thrillerem psychologicznym. Historia Maddie i Iana jest co prawda napisana w pierwszej osobie, ale brakuje tutaj najważniejszych elementów, wskazujących na ten rodzaj prozy. Już po przeczytaniu kilku stron domyśliłem się, w jakim kierunku zmierza wykoncypowana przez autorkę fabuła i nie pomyliłem się. Oprócz pewnej przewidywalności nie znalazłem też w tej powieści interesujących zwrotów akcji. Ponadto samo zakończenie jest trywialne. Jestem przekonany, że większość odbiorców nie ulegnie euforii po przeczytaniu ostatnich fragmentów książki.

,,Piękne zło'' to historia dwóch osób, które nie mogą poradzić sobie z niszczącymi ich od środka traumami. Maddie walczy z lękami, a Ian to typowy przykład osoby cierpiącej na zespół stresu pourazowego. Ten wątek jest dość wyraziście zaakcentowany przez pisarkę. W moim odczuciu udało jej się dość realistycznie przedstawić ten problem. Niestety, ale całościowo nie wygląda to już jednak tak rewelacyjnie.

Książkę ze względu na krótkie rozdziały czyta się dość szybko, ale z powodu pewnego chaosu można łatwo pogubić się. Liczne retrospekcje przeplatają się z wydarzeniami poprzedzającymi kulminacyjny moment i w przypadku tej powieści nie zostało to do końca czytelnie zaakcentowane. 

,,Piękne zło'' to książka z niewykorzystanym potencjałem. Historia małżonków jest przewidywalna, a liczne dygresje, wskazujące na pewne wydarzenia z ich życia były dla mnie nużące. Zabrakło mi w tym wszystkim napięcia i oryginalności. Jestem przekonany, że szybko zapomnę o tej powieści. Ze swojej strony nie mogę wam polecić tej książki. W social mediach ,,Piękno zło'' zbiera jednak wiele pozytywnych ocen, a więc warto przekonać się samemu, czy taka forma thrillera wam odpowiada.


Moja ocena: 3/10



Annie Ward
,,Piękne zło''
wyd. Czarna Owca
tłum. Agata Ostrowska
Premiera: 29 stycznia 2020 roku.
Liczba stron: 400.








Dziękuję bardzo Wydawnictwu Czarna Owca za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.



lutego 02, 2020

lutego 02, 2020

Marcin Kiszela - Reputacja

Marcin Kiszela - Reputacja
Marcin Kiszela nie jest nowicjuszem w szeroko rozumianym światku literackim, ale po raz pierwszy postanowił napisać książkę o mrocznej stronie ludzkiej egzystencji. ,,Reputacja'' to thriller psychologiczny, ukazujący maskę, pod jaką skrywają się gwiazdy, będące na ustach wielu milionów wielbicieli. Czy autor poradził sobie z wyzwaniem, jakim jest napisanie dobrej i wciągającej powieści, w tak eksploatowanym na każdym kroku gatunku?


Alicja jest specjalistką od zarządzania reputacją. Pod jej skrzydłami znajduje się słynna gwiazda Milena Bilkiewicz. Kiedy kobieta znika w dość tajemniczych okolicznościach, jej przyjaciółka postanawia bez zawiadamiania organów ścigania znaleźć miejsce, w którym jest przetrzymywana Milena. W toku prowadzonego przez nią śledztwa na światło dzienne wychodzi wiele skrzętnie skrywanych tajemnic. Co tak naprawdę stało się z kontrowersyjną wokalistką? Czy rzeczywiście została porwana, czy też jest to jakiś rodzaj happeningu w związku z promocją nowej płyty?

,,Reputacja'' to sprawnie napisany thriller. Od samego początku wciągnąłem się w wykreowaną przez autora fabułę. Kiszela stworzył co prawda historię fikcyjną, ale wiele elementów świata przedstawionego można odnieść do prawdziwych realiów. W dzisiejszych czasach takie postacie jak Milena istnieją niemal na każdym kroku. W social mediach aż roi się od plastikowych profili, gdzie liczą się przede wszystkim lajki czy sztuczna ilość followersów. Za tym wszystkim często stoją specjaliści od wizerunku. Trudno w tym doszukiwać się prawdy i czegoś głębszego. Liczy się przede wszystkim popularność, pieniądze i utrzymanie się w ścisłej czołówce tego celebryckiego światka. Kiszela doskonale odwzorował zachowania ludzi, którzy realizują się za drzwiami z napisem show-biznes.

Akcja ,,Reputacji'' została ukazana z perspektywy kilku bohaterów, którzy przedstawiają wydarzenia widziane swoimi oczami. Główną protagonistką jest jednak Alicja. To dzięki niej poznajemy rozwiązanie tej historii. Czy można jednak uwierzyć kobiecie, która nadal nie potrafi pokonać traumy związanej z tragiczną śmiercią dwunastoletniego syna?

Książkę czyta się dość szybko, ale w toku lektury pojawiają się pewne zgrzyty. Autor, ukazując kolejne wydarzenia trochę chaotycznie przechodzi od retrospekcji do tego, co rozgrywa się tu i teraz.  Sam koncept fabularny jest interesujący, ale w moim odczuciu można się szybko domyślić końcowego rozwiązania. Zakończenie powieści jest przyzwoite, ale liczyłem jednak na coś bardziej wbijającego w fotel. Ponadto nie do końca udało się pisarzowi logicznie uzasadnić motywacji, która pokierowała jedną z bohaterek do pewnych działań. Wiem, że brzmi to dość tajemniczo i niezrozumiale, ale użycie innych słów mogłoby wam zdradzić to, co najistotniejsze w tej powieści. 

Marcin Kiszela udanie zadebiutował w roli autora thrillera. ,,Reputacja'' to nie tylko trzymająca w napięciu powieść, ale także interesujący obraz pewnej części społeczeństwa. Po przeczytaniu tej książki być może z innej perspektywy będziecie spoglądać na waszych ukochanych idoli. Polecam!


Moja ocena: 7/10.


Marcin Kiszela
,,Reputacja''
wyd. W.A.B.
Premiera: 12 lutego 2020 roku.
Liczba stron: 304.








Dziękuję bardzo Wydawnictwu W.A.B. za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.







lutego 01, 2020

lutego 01, 2020

Federico Axat - Amnezja

Federico Axat - Amnezja
Kilka dni temu po raz pierwszy miałem okazję zapoznać się z twórczością argentyńskiego pisarza Federico Axata. 16 stycznia nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka ukazał się thriller ,,Amnezja''. Początek książki wręcz zachęcał do dalszego zagłębienia się w lekturę. Jak zaprzestać bowiem pokonywania kolejnych stron po przeczytaniu takiej frazy: ,,Martwa dziewczyna z dziurą w piersi leżała w moim salonie''. Czy intrygujące otwarcie okazało się preludium do rewelacyjnego thrillera, o którym czytelnik na pewno nie zapomni?


John Brenner, 27-letni rozwodnik, walczący z alkoholizmem, pewnej nocy budzi się i znajduje w swoim salonie zwłoki nieznanej kobiety. Obok jej ciała leży pistolet i pusta butelka po wódce. Wszystko wskazuje na to, że John z niewyjaśnionych powodów zabił tę młodą dziewczynę. Mężczyzna nie jest w stanie w swojej pamięci odtworzyć wydarzeń, które doprowadziły do tego feralnego wydarzenia. Czy rzeczywiście jest mordercą? Czy ktoś jednak próbuje z niego zrobić kozła ofiarnego?

W czasach, kiedy rynek wydawniczy aż kipi od nowości, czasami łatwo pominąć jakąś dobrą książkę. Duży wpływ na popularność danej pozycji ma oczywiście udana promocja. W przypadku ,,Amnezji'' w moim odczuciu zawiódł marketing. W social mediach o tym thrillerze praktycznie w ogóle nie pisze się. Bardzo rzadko można przeczytać jakąś opinię o książce Federico Axata. Szkoda, bowiem jest to książka, z którą powinni zapoznać się miłośnicy literatury gatunkowej. 

Thriller napisany przez Federico Axata od początku wciąga niesamowitym klimatem. John, który zmaga się z wieloma problemami, nie potrafi znaleźć odpowiedzi na dręczące go pytania. Tak naprawdę czytelnik razem z głównym bohaterem tkwi na granicy między jawą a snem. Nie jest łatwo odkryć, czy to wszystko, co przytrafiło się Johnowi jest prawdą, czy mamy do czynienia z pewnym rodzajem iluzji. Frederico Axat w sposób przemyślany wplótł w akcję ,,Amenzji'' konwencję oniryzmu.

Ciekawie została również poprowadzona akcja tej powieści. Sam pomysł na fabułę jest oryginalny, a dość duża ilość zwrotów akcji trzyma odbiorcę w napięciu. Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie przyczepił się do kilku szczegółów. Są fragmenty, które czyta się z niemal zapartym tchem, ale są też momenty nużące. Oprócz interesujących rozwiązań pojawiają się także absurdalne koncepty, które według mnie nie dodają jakości ,,Amnezji''. Nie do końca udało się również pisarzowi sprawnie zakończyć ten thriller. Niestety finalna część książki  jest nijaka.

Jestem też trochę zaskoczony tym, że autor, który pochodzi z Argentyny, akcję swojej powieści umieszcza w Stanach Zjednoczonych. Nie rozumiem, dlaczego pisarze wywodzący się z krajów, które nie słyną z bogactwa thrillerów, rezygnują z przedstawienia w powieściach kulturalnego bogactwa swojej ojczyzny. Ja jako czytelnik wolałbym na chwilę przenieść się na nieznane mi dotąd obszary niż po raz kolejny śledzić akcję, która rozgrywa się w Wielkiej Brytanii czy w Stanach Zjednoczonych.

,,Amnezja'' to powieść, z którą warto zapoznać się. Historia Johna nie jest pozbawiona wad, ale w całościowym ujęciu ta pozycja zasługuje na uznanie. Mam nadzieję, że wkroczycie do tajemniczego świata wykreowanego przez Federico Axata.


Moja ocena: 6,5/10


Federico Axat
,,Amenzja''
wyd. Prószyński i S-ka
tłum. Andrzej Flisek
Premiera: 16.01.2020 roku
Liczba stron: 464.








Dziękuję bardzo Wydawnictwu Prószyński i S-ka za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.




stycznia 28, 2020

stycznia 28, 2020

E.G. Scott - Nic o mnie nie wiesz

E.G. Scott - Nic o mnie nie wiesz
Coraz częściej zdarza się, że pisarze łączą swoje siły i wspólnie decydują się na napisanie książki. Czasami są to inicjatywy jednorazowe, ale w niektórych przypadkach ten rodzaj partnerstwa jest stały i trudno sobie wyobrazić, by doszło do rozłamu w duetach, które są tak silnie zakorzenione w czytelniczej świadomości. Mam tutaj na myśli, m.in. Małgorzatę i Michała Kuźmińskich. W ostatnim czasie do moich rąk trafił thriller psychologiczny napisany przez dwójkę przyjaciół, Elizabeth Keenean i Grega Wandsa, tworzących pod pseudonimem E.G. Scott. Jak poradzili sobie w starciu z gatunkiem, który w ostatnich latach stał się niezwykle popularny wśród odbiorców słowa pisanego?


Rebecca i Paul niedługo będą świętować dwudziestą rocznicę ślubu. Wydaje się, że oboje wiodą szczęśliwe życie, ale to tylko pozory. Skrywane tajemnice powoli niszczą ich bliską relację. Kobieta zataja przed mężem utratę pracy, a ten z kolei rozładowuje stres w ramionach kochanki. Wzajemne kłamstwa, nieszczere relacje sprawiają, że ich małżeństwo kroczy ku przepaści. Na domiar złego ich więź pragnie zniszczyć bezwzględna kochanka Paula. Uzależniona od opiatów Rebecca obawia się, że mąż planuje ją porzucić. Jak zakończy się ta dramatyczna, rodzinna historia?

,,Nic o mnie nie wiesz'' to książka, która wpisuje się w popularny nurt gatunku, jakim jest domestic noir. Przez większą część powieści ukazana historia jest opowiedziana z perspektywy głównych protagonistów, Rebecci i Paula. Początek książki to przede wszystkim liczne retrospekcje, których celem jest dotarcie do kulminacyjnego punktu fabularnego. Niestety, ale te wprowadzające fragmenty nie zrobiły na mnie wrażenia. W pewnym momencie wydawało mi się, że zarówno Rebecca, jak i Paul, wyrażając swoje emocje ciągle poruszają się wokół tej samej osi. Ich przemyślenia czy też częste dygresje nawiązujące do przeszłości na dłuższą metę są meczące i nie zachęcają do poznania ich dalszych losów. Na szczęście po słabym początku akcja nabiera tempa i zamiast przegadanej powieści czytelnik może delektować się trzymającym w napięciu thrillerem.

Wątek kryminalny wymyślony przez autorów jest ciekawy i dość zaskakujący. Uśpiony czytelnik z pewnością nie będzie w stanie odkryć wszystkich elementów tej skomplikowanej układanki. Niektóre rozwiązania są dość oczywiste i łatwo na nie wpaść. Autorzy jednak w toku fabuły często podsuwają czytelnikom mylne tropy, co niewątpliwie świadczy o jakości ,,Nic o mnie nie wiesz''.

Główne postacie zostały przedstawione w sposób interesujący. Rebecca, która nie potrafi zapanować nad uzależnieniem od opiatów, może od czasu do czasu wzbudzać irytację, ale koniec końców pisarzom udało się stworzyć dość nieszablonowych bohaterów.

Książka jest utrzymana w klimacie typowym dla domestic noir. Atmosfera niepokoju i pewnej irracjonalności sprawia, że powieść praktycznie sama się czyta. Zakończenie co prawda nie wbija w fotel i raczej nie wywoła spustoszenia w waszej głowie, ale z całą pewnością nie jest rozczarowujące. 

,,Nic o mnie nie wiesz'' to przykład solidnego thrillera, który jednak nie wyróżnia się czymś szczególnym spośród książek należących do tego gatunku. Pomimo kilku uwag myślę, że warto zapoznać się z pierwszą wspólną książką Elizabeth Keenean i Grega Wandsa. Jeśli potraktujecie tę pozycję jako formę rozrywki na jeden lub dwa wieczory, to powinniście być zadowoleni!

Moja ocena: 5,5/10


E.G. Scott
,,Nic o mnie nie wiesz''
wyd. Muza
tłum. Jacek Żuławnik
Premiera: 29 stycznia 2020 roku.
Liczba stron: 446.







Dziękuję bardzo Wydawnictwu Muza za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.








stycznia 26, 2020

stycznia 26, 2020

Hanna Greń - Wioska kłamców

Hanna Greń - Wioska kłamców
,,Wioska kłamców'' to pierwsza książka Hanny Greń, z którą miałem przyjemność zapoznać się. Autorka nie jest dla mnie postacią anonimową, ale jakoś nie było okazji, abym zasmakował jej wcześniejszą twórczość. Opis fabuły oraz rekomendacje znajdujące się na okładce powieści okazały się na tyle zachęcające, że ,,Wioska kłamców'' dość szybko znalazła się w moich rękach. Czy dokonałem słusznego wyboru, decydując się na lekturę tej książki?


Dioniza Remańska po rozstaniu z mężem i rezygnacji z pracy w policji postanawia rozwiązać sprawę zabójstwa jej ojca. Kobieta jest przekonana, że winni, którzy zostali skazani w tej sprawie, nie popełnili tego czynu. Po namowach ojczyma Diona wyrusza do Strzygomia - wioski, w której mieszkają rodziny osadzonych. Czy w małej, zamkniętej miejscowości, wśród wielu tajemnic i zmowy milczenia, kobieta odkryje prawdę o wydarzeniach sprzed kilku miesięcy?

Po odłożeniu ,,Wioski kłamców'' na półkę długo biłem się z myślami, czy ta książka spełniła moje czytelnicze oczekiwania. Po kilku dniach muszę stwierdzić, że mam mieszane odczucia odnośnie tej pozycji. Początek książki był dla mnie rozczarowujący. Zabrakło mi zdecydowanie odpowiedniego wprowadzenia do tak zarysowanej historii. Nie mogłem wczuć się w klimat powieści i pomimo pokonywania kolejnych stron książki byłem znużony jej treścią. Na szczęście po przebrnięciu pierwszych stu stron z coraz większym zainteresowaniem śledziłem poczynania Dionizy.

Intryga kryminalna wymyślona przez autorkę zasługuje na uznanie, choć wytrawny czytelnik kryminałów będzie w stanie odkryć część rozwiązań tak przedstawionej historii. Akcja powieści toczy się w szybkim tempie i w toku fabuły pojawia się wiele zaskakujących zwrotów akcji. Wątek kryminalny zdecydowanie można zapisać po stronie plusów.

Przed przystąpieniem do lektury ,,Wioski kłamców'' liczyłem na to, że ważną rolę w tej powieści odegra społeczność wiejska. Ponadto miałem nadzieję, że umiejscowienie akcji w Strzygomiu doda książce nieco kolorytu i pewnego klimatu charakterystycznego dla takich małych, tajemniczych prowincji. W fabule znalazły się co prawda odwołania do dawnych legend, wskazujących na nazwę wioski, ale w moim odczuciu to za mało, by oddać duszny i mroczny klimat miejsca akcji. Tak naprawdę śledztwo prowadzone przez Dionizę mogłoby toczyć się na jakimś innym obszarze. Zabrakło mi w tym wszystkim zachowań charakterystycznych dla mieszkańców niewielkiej wioski. 

,,Wioska kłamców'' jako kryminał na pewno nie usatysfakcjonuje miłośników krwawych historii. Nie znajdziecie tutaj brutalnych i mrożących krew w żyłach zbrodni. Nowa książka Greń to udane połączenie kryminału z wątkami obyczajowymi. Autorce udało się stworzyć ciekawe postacie. Mimo jednak najszczerszych chęci nie polubiłem głównej bohaterki, Dionizy. 

Zakończenie pierwszej odsłony serii z Dionizą Remańską okazało się zaskakujące i tak jak już wspomniałem wcześniej wątek kryminalny zapisuję po stronie plusów. Mimo że niektóre elementy świata wykreowanego przez pisarkę nie przypadły mi do gustu, to prawdopodobnie sięgnę po jej następną książkę. ,,Wioskę kłamców'' w mojej czytelniczej skali oceniam na pięć punktów. Przekonajcie się sami, czy jest to powieść, która zaspokoi wasz czytelniczy głód.

Moja ocena: 5/10.



Hanna Greń
,,Wioska kłamców''
wyd. Czwarta Strona
Liczba stron: 334.
Premiera: 29 stycznia 2020 roku.









Dziękuję bardzo Wydawnictwu Czwarta Strona za udostępnienie egzemplarza powieści do recenzji.




Copyright © 2016 Kryminalny Świat , Blogger