stycznia 17, 2018

stycznia 17, 2018

Recenzja Przedpremierowa - ,,Strzały nad jeziorem'' - Marta Matyszczak



Od niemal zawsze fascynowała mnie literatura kryminalna. W wieku szkolnym byłem częstym gościem biblioteki miejskiej i z szybkością światła pochłaniałem poszczególne powieści Agathy Christie. Z czasem zaczytywałem się także w książkach innych autorów tworzących kryminały. Sięgałem również po powieści sensacyjne i thrillery. Z niezrozumiałych do dziś powodów omijałem półki, na których znajdowały się powieści kryminalne z humorem w tle. Dlaczego? Sam nie wiem. Być może decydujący wpływ na to miało moje klasyczne podejście do literatury. Wszelkie ,,hybrydy’’, odstępstwa od klasycznego wzorca, stanowiły dla mnie barierę nie do przejścia. Nie przekonałem się do tego gatunku nawet po przeczytaniu kilku powieści Joanny Chmielewskiej. W zeszłym roku zmieniłem jednak zdanie i coraz częściej na moich półkach lądują komedie kryminalne. Moją przemianę zawdzięczam chorzowskiej pisarce Marcie Matyszczak. Jej powieści to doskonałe połączenie intrygującej zagadki kryminalnej z wyważoną dawką humoru. 

W 2017 roku nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego ukazały się dwie powieści pisarki wchodzące w skład tzw. Kryminału pod Psem (,,Tajemnicza śmierć Marianny Biel’’i ,,Zbrodnia nad urwiskiem’’). 28 lutego na rynku księgarskim pojawi się nowe dzieło Marty Matyszczak - ,,Strzały nad jeziorem’’.

Po raz kolejny głównymi bohaterami książki są Szymon Solański - właściciel jednoosobowej działalności detektywistycznej ,,Solan’’, jego nieodłączny towarzysz - pies Gucio oraz wpadająca w liczne kłopoty - dziennikarka Róża Kwiatkowska. Tym razem akcja rozgrywa się w głównej mierze w Barlinku - w malowniczej miejscowości położonej nad urokliwym jeziorem w województwie zachodniopomorskim. Do tego sielskiego miejsca udaje się Róża. Dziennikarka pragnie przejść metamorfozę, która pomoże jej usidlić pewnego dżentelmena. Róża posiada jednak dar do wpadania w kłopoty. Nieszczęśliwy zbieg okoliczności sprawi, że freelancerka zostanie oskarżona o zamordowanie archeologa podwodnego profesora Andrzeja Siudka! Szymon oczywiście nie uwierzy w winę swojej przyjaciółki i ruszy do Barlinka, by znaleźć prawdziwego mordercę. Sprawa, która początkowo nie wydaje się aż tak bardzo skomplikowana, w toku pojawiających się nowych informacji, staje się nie lada zagwozdką dla bystrego detektywa. Solański, mimo chwilowego zwątpienia w powodzenie śledztwa, nie zamierza się jednak poddać. Niczym Herkules Poirot, krok po kroku, kawałek po kawałku, dochodzi do prawdy. Czy odkrycia dokonane przez Solańskiego wskażą rzeczywistego zabójcę? Jakie tajemnice skrywa postać zamordowanego profesora? Czy odkryte w jeziorze szczątki pewnego zwierzęcia mogły stanowić motyw zabójstwa? Na te pytania poznacie odpowiedzi, sięgając po najnowszą powieść Marty Matyszczak ,,Strzały nad
jeziorem’’.



Książka Marty Matyszczak zachwyca już na samym wstępie. Okładka autorstwa Ilony Gostyńskiej-Rymkiewicz jest rewelacyjnie wykonanym zaproszeniem do zapoznania się z treścią powieści. Chorzowska pisarka po raz kolejny zachwyca plastycznością języka. Opis świata przedstawionego stanowi doskonałą wizytówkę do odwiedzenia Barlinka i jego okolic. Znajdujemy się na terenie urokliwego pensjonatu, otoczonego sosnami, położonego nad jeziorem Barlineckim. Dokładny opis miejsc, dbanie o szczegóły zmieniającego się krajobrazu to cechy charakterystyczne dla stylu powieści Marty Matyszczak. Na duże uznanie zasługują również wstawki komiczne, które dotyczą bezpośrednio Gucia i jego genialnych spostrzeżeń (,,Pospałem sobie przednio, zanim ten Michael Phelps dla ubogich, wrócił z taplania się w brodziku...''). Wierny towarzysz Szymona niczym pierwszy komentator Rzeczpospolitej doskonale sprawdza się w swojej roli. Wielbiciel kiełbasy nawiązuje do aktualnych wydarzeń ze świata polityki, kultury i robi to, używając niezwykle zabawnych ironii. Myślę, że Gucio ze swoim talentem oratorskim mógłby wykładać na najlepszych uniwersytetach świata, ale jestem też przekonany, że prekursorzy dobrej zmiany nie przyjęliby go w szeregi swojej partii J Komizm sytuacyjny nie tylko wyłania się z poczynań Gucia, ale także Róży. Nasz nieustraszony pies stara się być zawsze w centrum zainteresowania. A nawet jeśli jest ignorowany, to może przecież podnieść nogę w odpowiednim celu! To na pewno wywoła reakcję wśród zgromadzonych. A Róża? Dziennikarka pragnie się zmienić, ale dotyczy to tylko sfery cielesnej. Na szczęście Róża pozostała Różą. Jej cięte riposty, niespożyta energia, spontaniczne zachowanie sprawiły, że na mojej twarzy wielokrotnie pojawił się uśmiech. Nadal nie mogę zrozumieć, dlaczego jej postać wywołuje tak skrajne emocje wśród czytelników psiej serii. Przecież Róży nie da się nie lubić! Ja ją ubóstwiam!



Trzecia powieść Marty Matyszczak i… ponownie nie udało mi się wytypować sprawcy całego zamieszania, czyli mordercy archeologa. Dałem się po raz kolejny wpuścić w maliny! Świadczy to o niezwykle przemyślanej intrydze kryminalnej. Matyszczak, niczym mistrzyni kryminału Agatha Christie, ogranicza liczbę podejrzanych do kilku osób, ale wśród tej grupy każdy skrywa jakąś tajemnicę, co powoduje jeszcze większy galimatias tworzący się w głowie czytelnika.

Powieść ,,Strzały nad jeziorem’’ to doskonała kontynuacja dwóch poprzednich części Kryminału pod psem. Po książkę mogą sięgnąć nawet osoby, które nie zetknęły się wcześniej z twórczością autorki, ale zachęcam jednak do zachowania chronologii. Matyszczak bowiem ewoluuje, dojrzewa jako pisarka. Dla mnie osobiście jest już bardzo blisko zdobycia literackiego Olimpu!



Zachęcam wszystkich miłośników literatury kryminalnej (i nie tylko) do przeczytania najnowszej powieści Marty Matyszczak! Zagmatwana intryga, wyraziści bohaterowie i wprawiające w dobry nastrój wstawki komiczne – to wszystko znajdziecie w skąpanym w słońcu Barlinku.


Marta Matyszczak
,,Strzały nad jeziorem'' 
Wydawnictwo Dolnośląskie

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Kryminalny Świat , Blogger